Kuria_liści

Amerykańska wolność a francuski terror: lekcja dwóch rewolucji

Portal NCRegister relacjonuje, że komentatorka Solène Tadié zestawia amerykańską rewolucję z końca XVIII wieku z francuską rewolucją, wskazując na rzekomą przepaść między łagodną wolnością za oceanem a krwawym terrorem nad Sekwaną. Autorka powołuje się na słowa markiza de La Fayette z 1781 roku o tym, że „ludzkość wygrała swą sprawę, a wolność nigdy nie będzie już bez schronienia”, a następnie przywołuje historię oficerów takich jak La Rouërie czy Charette, którzy walczyli w Ameryce, a później zbrojnie sprzeciwili się rewolucji we Francji. Historyk Reynald Sécher określa amerykańską przemianę jako czysto polityczną, francuską zaś jako ideologiczną niszczącą monarchię i wiarę, zaś Edmund Burke ostrzegał, że wolność bez moralności staje się tyranią. Cały wywód, choć powierzchownie słuszny w ocenie francuskiego barbarzyństwa, grzęźnie w bałwochwalstwie wolności naturalnej i całkowicie przemilcza prymat prawa Bożego nad wszelką ludzką rewoltą.