Portal Tygodnik Powszechny (14 kwietnia 2026) informuje o wydaniu najnowszej powieści Donny Leon pt. „Kto sieje wiatr”. Autorka, Amerykanka mieszkająca w Szwajcarii, od ponad trzydziestu lat opisuje w swoich kryminałach Wenecję, czyniąc z niej centralny punkt swojego cyklu. Głównym bohaterem jest komisarz Guido Brunetti, mężczyzna łączący życie rodzinne z pracą w weneckiej policji, osadzony w środowisku zdominowanym przez intelektualne i antyklerykalne poglądy jego żony, Paoli Falier. Recenzja skupia się na barwnej stronie edytorskiej książek oraz sylwetkach postaci, całkowicie pomijając nadprzyrodzony wymiar świata, który w teorii powinien być nasycony katolicką kulturą miasta na lagunie.
Wenecja jako scenografia bez metafizyki
Opisywanie Wenecji, kolebki chrześcijańskiej cywilizacji, jako jedynie „tła” lub „bohatera” kryminalnej intrygi, jest wyrazem głębokiego uprzedmiotowienia tego miejsca. Miasto, które przez wieki było tarczą chrześcijaństwa i domem dla niezliczonych świętych, w twórczości Donny Leon zostaje sprowadzone do poziomu turystycznego gadżetu, ozdobionego jedynie „pejzażami”, które mają wynagradzać czytelnikowi mizerię intrygi. To podejście typowe dla współczesnej kultury, która – będąc w stanie zaawansowanego procesu apostazji – potrafi dostrzec piękno architektury, ale pozostaje całkowicie ślepa na źródło, z którego to piękno wyrosło.
Antyklerykalizm jako „intelektualne” credo
W artykule z nieukrywaną sympatią wspomniano o „radykalnych poglądach” żony komisarza, Paoli Falier, ze szczególnym uwzględnieniem jej „silnego antyklerykalizmu”. W obliczu kryzysu wiary, który dotyka dzisiejsze społeczeństwa, promowanie postaw wrogich wobec hierarchicznej struktury Kościoła i duchowieństwa – nawet jeśli czyni się to w ramach literackiej recenzji – wpisuje się w nurt modernistycznej sekularyzacji. Zamiast szukać prawdy w nauczaniu katolickim, bohaterowie kreowani przez Leon, a za nimi – czytelnicy, wybierają bezpieczną przystań literatury anglosaskiej i subiektywnego, emocjonalnego pojmowania świata, w którym Bóg staje się zbędnym dodatkiem.
Pustka duchowa w cieniu dawnej potęgi
Najbardziej bolesnym aspektem komentarza jest milczenie o rzeczywistym duchu Wenecji. W mieście, w którym przez wieki panował Chrystus Król, a życie społeczne było zorganizowane wokół Najświętszej Ofiary, dzisiejszy przekaz medialny serwuje nam „rodzinne ciepło” komisarza Brunettiego oraz arystokratyczne koneksje jego teścia jako ostateczne punkty odniesienia. To klasyczny przykład naturalizmu, który redukuje ludzką egzystencję do sfery zawodowej, towarzyskiej i domowej, całkowicie wycinając z niej perspektywę wiecznego zbawienia. Brak odniesienia do sakramentów, do obecności Chrystusa w życiu publicznym czy do walki z grzechem, czyni z tej wizji świata – choć przyjemnej w lekturze – duchową pustynię.
Symptomy systemu apostazji
Sposób, w jaki portal Tygodnik Powszechny relacjonuje tę twórczość, jest symptomatyczny dla „sekty posoborowej”. Redakcja, zajmując się sprawami błahymi, jednocześnie legitymizuje światopogląd oparty na humanitaryzmie i estetycznym zachwycie, pomijając całkowicie fakt, że poza Chrystusem i Jego Kościołem nie ma prawdziwego uzdrowienia dla społeczeństw. Ta medialna „papka” skutecznie odciąga uwagę wiernych od katastrofalnego stanu wiary, karmiąc ich iluzją, że życie może być pełne i sensowne bez całkowitego poddania się panowaniu Chrystusa Króla. W tej „Wenecji” Donny Leon nie ma miejsca na Najwyższego Kapłana, a jedynie na komisarza, który – choć inteligentny i sympatyczny – porusza się w próżni nadprzyrodzonej.
Za artykułem:
Książka tygodnia: Donna Leon „Kto sieje wiatr” (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 14.04.2026






