Sześć osób straciło życie, a dziesięć zostało rannych w wyniku brutalnego ataku z użyciem broni automatycznej, do którego doszło w minioną sobotę w kijowskiej dzielnicy hołosijiwskiej. Jak poinformowały władze Ukrainy, 58-letni napastnik, który otworzył ogień do cywilów, został wyeliminowany przez funkcjonariuszy oddziału specjalnego KORD podczas szturmu na supermarket, w którym się zabarykadował. Prezydent Wołodymyr Zełenski, odnosząc się do tych dramatycznych wydarzeń, wskazał na tragiczną śmierć bezbronnych ofiar.
Tragedia, która rozegrała się na ulicach Kijowa, jest kolejnym, bolesnym dowodem na stan głębokiego rozkładu moralnego, w jakim pogrążona jest współczesna cywilizacja. Choć dla współczesnego świata, zredukowanego do wymiaru czysto materialnego, wydarzenie to jest jedynie kolejną „sensacją” w serwisach informacyjnych, z perspektywy wiary katolickiej stanowi ono symptomatyczny obraz świata, w którym Bóg i Jego niezmienne prawo zostały wypchnięte poza nawias życia społecznego. Gdy fundamentem porządku nie jest już Chrystus Król, lecz jedynie kruchliwe umowy międzyludzkie i niepewne mechanizmy państwowe, przemoc staje się nieuniknioną konsekwencją duchowej próżni.
Świat bez transcendentnego ładu
Relacja portalu Gość Niedzielny, choć skrupulatnie odnotowuje fakty dotyczące liczby ofiar i przebiegu szturmu, całkowicie pomija rzeczywisty kontekst teologiczny tej tragedii. To milczenie jest najbardziej wymowne. Media współczesne, nawet te mieniące się „katolickimi”, nie potrafią lub nie chcą dostrzec, że przemoc jest owocem grzechu, a grzech – odrzucenia panowania Chrystusa. Autorzy artykułu skupiają się na naturalistycznym opisie zdarzenia, jakby była to jedynie awaria w systemie bezpieczeństwa, a nie skutek apostazji narodów i jednostek. Pius XI w encyklice Quas Primas jasno nauczał, że pokój i porządek publiczny są możliwe do osiągnięcia tylko wtedy, gdy Chrystus panuje w sercach i umysłach. Dzisiejsze doniesienia medialne, pozbawione tego odniesienia, służą jedynie podtrzymywaniu iluzji, że człowiek jest w stanie sam, bez Bożej łaski, zapanować nad mrokiem własnych popędów.
Humanitaryzm jako marna pociecha
Wypowiedzi polityków, cytowane przez media jako głos ukojenia, to jedynie język humanitaryzmu, który w konfrontacji z realnym złem jest całkowicie bezużyteczny. „To byli zwykli ludzie” – mówi prezydent Zełenski. Te słowa, choć zapewne wynikają z naturalnego odruchu współczucia, pozostają w sferze czysto emocjonalnej. W prawdziwym Kościele katolickim każda śmierć, a zwłaszcza ta spowodowana cudzą nieprawością, kieruje nasze myśli ku Sądowi Bożemu i wiecznej sprawiedliwości. Współczesny przekaz medialny, ograniczając się do współczucia, odmawia ofiarom najważniejszego daru: modlitwy za ich dusze oraz refleksji nad koniecznością nawrócenia tych, którzy jeszcze stąpają po ziemi. To nie jest troska o zbawienie, to tylko próba „oswojenia” tragedii, która w istocie jest oskarżeniem świata odrzucającego jedyne Źródło Życia.
Zbrodnia jako owoc sekularyzmu
Nie można oceniać tego wydarzenia w oderwaniu od kondycji duchowej, w jakiej znajdują się dzisiejsze społeczeństwa. Zbrodnia w Kijowie, podobnie jak tysiące innych, nie dzieje się w próżni. Jest ona owocem świata, w którym sakramenty zostały zastąpione psychologią, a Msza Święta – jeśli w ogóle się ją odprawia w duchu modernizmu – stała się sterylnym obrzędem bez mocy przebłagalnej. Gdy kapłan przestaje być szafarzem tajemnic Bożych, a staje się jedynie „animatorem” społeczności, wówczas ginie poczucie sacrum, które stanowiło jedyną zaporę przed barbarzyństwem. To właśnie owo „świeckie państwo”, tak wychwalane przez modernistów, pozostawia człowieka bezbronnego wobec najbardziej nieludzkich instynktów.
Jedyna droga powrotu
Czytając doniesienia o kolejnych aktach przemocy, wierny katolik nie może poprzestać na czytaniu faktów. Musi w nich widzieć wezwanie do jeszcze żarliwszego trwania przy niezmiennej doktrynie i prawdziwych sakramentach, dostępnych tam, gdzie sprawowana jest ważna, przedsoborowa Ofiara Mszy Świętej. Tylko tam rany zadane przez grzech, zarówno te osobiste, jak i te, które krwawią na ulicach miast, mogą znaleźć oczyszczenie. Każde inne rozwiązanie – czy to policyjne szturmy, czy debaty o bezpieczeństwie – są jedynie doraźnym pudrowaniem rzeczywistości. Dopóki społeczeństwa nie uklękną przed Chrystusem Królem i nie uznają Jego absolutnego prawa do panowania nad wszelkim stworzeniem, świat pozostanie areną zmagań, w której śmierć „zwykłych ludzi” będzie jedynie statystyką w serwisach informacyjnych.
Za artykułem:
Sześć osób zginęło w strzelaninie w Kijowie. Zełenski: to byli zwykli ludzie (gosc.pl)
Data artykułu: 18.04.2026






