Portal eKAI (20 kwietnia 2026) relacjonuje wizytę przedstawicieli federacji „One of Us” w Polsce. Prezydent organizacji, prof. Tonio Borg, oraz dyrektor wykonawcza, dr Ségolène du Closel, udzielili wywiadu o. Stanisławowi Tasiemskiemu OP, promując działania na rzecz ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Organizacja, działająca w 20 krajach Europy, deklaruje wsparcie dla kobiet w ciąży, oferując im pomoc finansową i mieszkaniową w swoich placówkach, oraz sprzeciw wobec aborcji i eutanazji na forum instytucji unijnych. W wywiadzie podkreślono znaczenie „kultury życia”, odwołując się do rozumu, nauk medycznych oraz – co symptomatyczne – do postaci „Jana Pawła II” jako autorytetu w kwestiach obrony życia. Wspomniano również o spotkaniach z prezydentem Polski oraz sekretarzem generalnym Konferencji Episkopatu Polski, co ma świadczyć o konstruktywnym dialogu ze strukturami posoborowymi.
Choć inicjatywa wspierania matek i nienaruszalności życia poczętego jest w swej materialnej warstwie godna pochwały, to całość przekazu eKAI oraz wypowiedzi liderów „One of Us” stanowi klasyczny przykład duchowego bankructwa modernistycznego humanitaryzmu, który odcina ochronę życia od jej jedynego źródła – lex divina (prawa Bożego) i panowania Chrystusa Króla.
Redukcja obrony życia do naturalistycznego humanitaryzmu
Analizując poziom faktograficzny, należy stwierdzić, że choć „One of Us” podejmuje słuszną walkę przeciwko zbrodni aborcji, czyni to w próżni teologicznej. Prof. Borg stwierdza:
„Aborcja jest zła nie dlatego, że Kościół ją potępia – Kościół ją potępia, ponieważ jest zła. Można dojść do tego wniosku również poprzez rozum, niezależnie od przekonań religijnych.”
To zdanie, choć brzmi „mądrze” w ustach prawnika, jest teologicznym niebezpieczeństwem. Redukuje ono grzech aborcji – który jest obrażą Boga Stwórcy – do kategorii błędu moralnego czy naruszenia godności człowieka rozumianego w sposób czysto naturalistyczny.
W rzeczywistości, brak uznania Chrystusa jako Króla nad życiem i śmiercią czyni tę walkę skazaną na porażkę w dłuższej perspektywie. Jak nauczał Pius XI w encyklice Quas Primas: „Nie masz w żadnym innym zbawienia. Albowiem nie jest pod niebem inne imię dane ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni” (Dz 4,12). Walka o życie, która nie jest zakorzeniona w ofierze Mszy Świętej i nie uznaje królewskiej godności Odkupiciela, staje się jedynie walką polityczną, a nie duchową. Portal eKAI, relacjonując te słowa, nie dodaje ani słowa korygującego ten brak – nie wspomina o konieczności nawrócenia i uznania praw Bożych jako jedynej gwarancji trwałego pokoju społecznego.
Język „praw człowieka” kontra „Prawa Boże”
Poziom językowy wywiadu naszpikowany jest terminologią świecką, typową dla struktur unijnych: „prawa człowieka”, „zasada pomocniczości”, „debata publiczna”, „argumenty prawne i etyczne”. Ségolène du Closel mówi o „pielęgnowaniu życia wewnętrznego poprzez refleksję i wsłuchiwanie się w siebie dla osób niewierzących”. Jest to czysty subiektywizm i sentymentalizm, który św. Pius X potępił w dekrecie Lamentabili sane exitu jako błąd redukujący wiarę do „uczucia religijnego” (propozycja 26 i 27). Zamiast wezwać do modlitwy i sakramentów, sugeruje się „refleksję nad sobą” – drogę do duchowego samobójstwa w odizolowaniu od łaski.
Co gorsza, jako autorytet w kwestii obrony życia przywoływany jest „Jan Paweł II” wraz z jego wezwaniem „Nie lękajcie się”. Dla katolika integralnego jest to scandalum (zgorszenie). „Jan Paweł II” był heretykiem i apostatą, który promował fałszywy ekumenizm i wolność religijną, sprzeczną z dogmatem o powszechnej misji Kościoła. Stawianie go za wzór w walce o życie jest manipulacją – jakby wystarczyło „nie lękać się”, by zwyciężyć „kulturę śmierci”, podczas gdy brakuje podstawowego warunku: „Jeśli więc nie będziecie nawracać się i nie staniecie się jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (Mt 18,3 Wlg).
Teologiczna zdrada: Współpraca z sektą posoborową
Na poziomie teologicznym najcięższym grzechem tego artykułu jest chwalenie współpracyi z „Konferencją Episkopatu Polski” – strukturą okupującą polskie diecezje w imieniu uzurpatorów w Watykanie. Tonio Borg chwali się:
„Chciałbym także podkreślić, że odbyliśmy spotkanie z sekretarzem generalnym Konferencji Episkopatu Polski. Było to bardzo konstruktywne i pomocne spotkanie (…) spotkaliśmy się z życzliwym przyjęciem.”
To smutny dowód na to, że „One of Us” nie szuka prawdy katolickiej, lecz politycznego komfortu w ramionach „Kościoła Nowego Adwentu”.
Prawdziwy Kościół katolicki naucza, że „poza Kościołem nie ma zbawienia” (Extra Ecclesiam nulla salus). Wspieranie inicjatyw pro-life przez „biskupów” będących w łączności z uzurpatorem Leonem XIV (czy jego poprzednikiem) jest duchowym niebezpieczeństwem. Ci „pasterze” nie posiadają władzy jurysdykcyjnej, gdyż – jak uczy św. Robert Bellarmin – jawny heretyk traci urząd ipso facto. Wspieranie się ich „życzliwością” jest budowaniem na piasku. Jedyną skuteczną bronią w walce o życie jest Najświętsza Ofiara Mszy Świętej sprawowana według wiecznego Mszału św. Piusa V, a nie „konstruktywne spotkania” z agenturą posoborową.
Symptomy apostazji: Marsz dla Życia bez Chrystusa
Poziom symptomatyczny ujawnia, że współczesny „pro-life” w wydaniu posoborowym to w istocie ruch społeczny, a nie religijny. Relacjonowanie Marszu dla Życia bez podkreślenia konieczności publicznego uznania panowania Chrystusa Króla nad państwem polskim jest manipulacją. Pius XI w Quas Primas wyraźnie stwierdził: „Niech więc nie odmawiają władcy państw publicznej czci i posłuszeństwa królującemu Chrystusowi, lecz niech ten obowiązek spełnią sami i wraz z ludem swoim, jeżeli pragną powagę swą nienaruszoną utrzymać”.
Fakt, że prof. Borg, wykładowca prawa, szuka rozwiązań w „suwerenności państw członkowskich UE” i „zasadzie pomocniczości”, a nie w prawie Bożym, jest dowodem na panującą w Europie ślepotę. „One of Us” chce „uzyskania wsparcia ze strony Kościołów chrześcijańskich” (liczba mnoga!), co otwiera drogę do fałszywego ekumenizmu. Prawdziwy katolik wie, że pomoc może przyjść tylko z jednego Źródła. „Stolica Twoja, Boże, na wieki wieków” (Ps 44,7 Wlg) – to jest fundament, a nie dyrektywy unijne czy „życzliwość” „biskupów” z sekty posoborowej.
Warto docenić ludzkie odruchy serca osób zaangażowanych w „One of Us”, które w dobrej wierze chcą ratować dzieci nienarodzone. Jednakże, dopóki ich działalność nie zostanie podporządkowana Chrystusowi Królowi i prawdziwym pasterzom Kościoła katolickiego, dopóty ich trud będzie jedynie ludzkim aktywizmem, pozbawionym mocy nadprzyrodzonej. Prawdziwa obrona życia zaczyna się od uznania, że każde życie należy do Boga, a jedynym skutecznym „lobbingiem” jest ofiara Mszy Świętej i sakrament pokuty.
Za artykułem:
20 kwietnia 2026 | 15:40Federacja One of Us broni tych, którzy nie mają głosuWspieramy kobiety w ciąży, które wolą urodzić swoje dzieci, zamiast je zabijać i bronimy tych, którzy nie mają głosu – powi… (ekai.pl)
Data artykułu: 20.04.2026




