Zdjęcie klasy informatyki z nauczycielem Ryszardem Szubartowskim i uczniami pracującymi na komputerach. W tle widoczny jest baner z napisem 'Tygodnik Powszechny'. Scena przedstawia braki w edukacji katolickiej.

Edukacja bez Boga: naturalistyczna wizja talentu w „Tygodniku Powszechnym”

Podziel się tym:

Portal „Tygodnik Powszechny” relacjonuje rozmowę Anny Goc z Ryszardem Szubartowskim, nauczycielem informatyki z III LO w Gdyni, który wykształcił elitarną kadrę programistów, w tym współtwórcę ChataGPT, Jakuba Pachockiego, oraz wielokrotnego mistrza świata w programowaniu, Filipa Wolskiego. Szubartowski prezentuje swoją metodę pracy: odrzucenie „kartkówek” i strachu na rzecz „wyzwań”, pracy twórczej, intuicji i pozytywnych emocji. Krytykuje szkołę za traktowanie mózgów uczniów jak „magazynów” wiedzy i narzucanie sztywnej podstawy programowej. Choć artykuł chwali sukcesy naturalne, całkowicie pomija wymiar nadprzyrodzony, cel ostateczny człowieka oraz rolę Boga w procesie poznawczym, serwując czytelnikowi czysto naturalistyczną wizję rozwoju ludzkiego, która w istocie jest duchowym bankructwem.


Naturalizm jako nowa „religia” edukacji

Analizowany tekst jest klasycznym przykładem tego, co św. Pius X w encyklice Lamentabili sane exitu potępił jako błąd polegający na redukcji religii do uczucia i naturalizmu. Szubartowski, opisując sukcesy swoich uczniów, konsekwentnie używa języka psychologii i humanitaryzmu, całkowicie ignorując fakt, że każdy ludzki talent jest darem Boga Stwórcy, a nie tylko „natury”. Stwierdzenie nauczyciela:

„Natura dała nam intuicję. Trzeba ją tylko umieć rozwijać”

jest jawnym wyznaniem deizmu lub naturalizmu religijnego. Z perspektywy integralnej wiary katolickiej, intuicja i talent nie pochodzą z bezosobowej „natury”, lecz są donum Dei (darem Boga). Pomijanie Tego, który jest Źródłem wszelkiego rozumu, czyni z edukacji proces jałowy w porządku zbawienia.

Autorka artykułu, Anna Goc, znana z dawnych powiązań z „Gazetą Wyborczą”, prezentuje postać Szubartowskiego jako niemal oświeconego mentora, nie dostrzegając, że jego metoda, choć skuteczna w zdobywaniu medali olimpijskich, pozostaje w sferze czysto naturalnej. Brak w tekście jakiejkolwiek wzmianki o Bogu, łasce uświęcającej czy sakramentach jest nie tylko zaniechaniem dziennikarskim, ale symptomem duchowej ślepoty charakteryzującej media „posoborowe”. Portal ten, będący tubą propagandową struktur okupujących Watykan, promuje wizję człowieka samowystarczalnego, który swoją „pracą twórczą” i „pozytywnymi emocjami” ma osiągnąć szczęście, zapominając, że „bez Miłości Sprawcy i Założyciela naszego w żaden sposób nie możemy Mu służyć” (Pius XI, Quas Primas).

Język emocji kontra język zbawienia

Na poziomie językowym artykuł naszpikowany jest terminologią psychologiczną: „podświadomość”, „olśnienie”, „cykle natury”, „układ nerwowy”. Szubartowski twierdzi:

„Emocje są najważniejsze (…) I polska szkoła doskonale o tym wie, tylko wykorzystuje nie te emocje, co trzeba”

To stanowisko jest niebezpiecznym relatywizmem. Zgodnie z nauką Kościoła katolickiego, emocje same w sobie są neutralne lub – bez formującej roli łaski – mogą stać się pożądliwością. Prawdziwa edukacja nie polega na „poczuciu radości z osiągnięć”, lecz na kształtowaniu sumienia według prawa Bożego. Św. Pius X w Pascendi Dominici gregis ostrzegał przed modernistami, którzy wiarę redukują do „uczucia religijnego”. Choć Szubartowski nie jest teologiem, jego pedagogika wpisuje się w ten sam nurt: człowiek ma czuć się dobrze, ma być „twórczy”, ma się nie bać (co jest błędną interpretacją braku lęku). Tymczasem „początkiem mądrości jest bojaźń Pańska” (Ps 110,10 Wlg).

Co gorsza, nauczyciel operuje pojęciem „wyzwania” jako czegoś wyzwalającego od autorytetu. Sugestia, że uczeń ma samodzielnie szukać rozwiązań, a nikt nie ma prawa się wtrącać, jest zgubna w kontekście braku fundamentów wiary. Właściwym „wyzwaniem” dla chrześcijanina jest „bieganie wytrwale w wyznaczonych nam zawodach” (Hbr 12,1 Wlg), a nie autonomiczna eksploracja własnego „ja”. Redukcja autorytetu nauczyciela do roli „podsuwacza wyzwań” bez wskazywania na Boga, prowadzi do pychy intelektualnej, która jest korzeniem wszelkiego błędu.

Teologiczna pustka „sukcesu”

Najcięższym oskarżeniem wobec artykułu jest to, co on przemilcza. W relacji o „mistrzu mistrzów” nie pada ani jedno zdanie o tym, że prawdziwym celem edukacji jest poznanie Boga i osiągnięcie życia wiecznego. Sukcesy Jakuba Pachockiego, współtwórcy ChataGPT, są przedstawione jako wartość samoistna. Tymczasem, z punktu widzenia wiary katolickiej, tworzenie sztucznej inteligencji bez odniesienia do Logosu – Wcielonego Słowa, jest budowaniem wieży Babel. Szubartowski chwali się:

„Nie ma dzieci nieutalentowanych (…) Talenty trzeba odkrywać i rozwijać”

Gdzie w tym miejscu jest Bóg? Gdzie jest świadomość, że każdy talent należy „zakopać w ziemi” (Mt 25,25 Wlg) na służbę Panu? Brak tego odniesienia sprawia, że nawet największy geniusz informatyczny pozostaje w stanie grzechu pierworodnego, daleki od łaski uświęcającej.

Należy tu przypomnieć naukę zawartą w encyklice Quanto Conficiamur Moerore Piusa IX: „Nie można zbawić się poza Kościołem katolickim”. Artykuł w „Tygodniku Powszechnym” sugeruje, że wystarczy „praca twórcza” i „intuicja”, by żyć pełnią. To jest herezja pelagiańska w wydaniu nowoczesnym – wiara w nieograniczone możliwości ludzkiego ducha bez konieczności odkupienia Krwią Chrystusa. Nawet jeśli Szubartowski działa w dobrej wierze jako pedagog, to przekaz medialny „Tygodnika” utrwala iluzję, że człowiek może być „najlepszy na świecie” bez Boga. To jest właśnie bankructwo posoborowe: zastąpienie nadprzyrodzonego celem naturalnym.

Symptomatyczna apostazja w edukacji

Metoda Szubartowskiego, choć wychwala „indywidualny tok nauczania”, w rzeczywistości wpisuje się w systemową destrukcję autorytetu Kościoła w szkole. Nauczyciel wspomina o „sztucznej edukacji patriotycznej”, gdzie uczniowie muszą znać bitwy i daty, co uważa za zbędne zaśmiecanie mózgów. Jest to typowe dla mentalności „kościoła nowego adwentu” – odrzucenie tradycji na rzecz teraźniejszości. Jednak prawdziwy katolik wie, że historia jest „nauczycielką życia” (historia magistra vitae), a patriotyzm jest cnotą pokory wobec przodków. Szubartowski, mówiąc o „naturalnych cyklach natury”, odrzuca nadprzyrodzony porządek łaski, który nie podlega ewolucji, lecz jest wieczny.

Warto zauważyć, że artykuł ukazał się w czasie, gdy „Tygodnik Powszechny” kontynuuje linię modernistyczną, ignorując fakt, że Stolica Piotrowa jest pusta od 1958 roku. Zamiast wskazywać na prawdziwego Biskupa Rzymu i ważne sakramenty, portal promuje „sukcesy” w świecie technologii, który jest coraz bardziej zdominowany przez uzurpatorów i struktury masońskie. Sugestia, że „sztuczna inteligencja zrobi za nas to, co trzeba”, jest niebezpiecznym fatalizmem. Człowiek powołany jest do współpracy z Bogiem, a nie do oddania pola algorytmom.

Konstrukcja: Prawdziwa rola nauczyciela

W kontrze do naturalistycznej papki serwowanej przez „Tygodnik”, prawdziwy nauczyciel, działający w łasce uświęcającej, nie tylko „podsuwa wyzwania”, ale prowadzi duszę do Chrystusa Króla. Jak uczy Pius XI w Quas Primas: „Chrystus króluje w umyśle człowieka (…) króluje w woli (…) króluje w sercu”. Prawdziwa edukacja musi być przesiąknięta duchem wiary. Nawet nauka programowania, jeśli ma być czymś więcej niż tylko przygotowaniem do pracy w korporacji, musi być ofiarowana Bogu. Talent Jakuba Pachockiego czy Filipa Wolskiego zyskałby na wartości wiecznej tylko wtedy, gdyby był używany w służbie Królestwu Chrystusowemu, a nie tylko rynkowi technologicznemu.

Podsumowując, artykuł o Ryszardzie Szubartowskim jest kolejnym dowodem na to, że „posoborowie” potrafi docenić ludzkie wysiłki, o ile tylko nie wspomina się o Jedynym, który daje sens wszelkiemu wysiłkowi. Bez Chrystusa, który jest „Drogą, Prawdą i Życiem” (J 14,6 Wlg), nawet największy mistrz programowania pozostaje jedynie „brzmiącym miedzią” (1 Kor 13,1 Wlg). Prawdziwe wyzwanie to nawrócenie i wierność niezmiennej doktrynie, a nie optymalizacja pracy mózgu pod dyktando psychologii.


Za artykułem:
Uczył współtwórcę ChataGPT. Nauczyciel mistrzów mówi, co szkoła robi źle
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 28.04.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.