Rośnie zainteresowanie Biblią, ale spada jej regularne czytanie w USA

Podziel się tym:

Portal Vatican News (4 maja 2026) przedstawia wyniki dorocznego raportu „State of the Bible” Amerykańskiego Towarzystwa Biblijnego, ukazujący paradoksalny wzrost zainteresowania Biblią w Stanach Zjednoczonych przy jednoczesnym spadku jej regularnej lektury. Raport ten, choć prezentowany w katolickim medium watykańskim, jest kolejnym przykładem, w jaki sposób struktury posoborowe traktują Pismo Święte jako przedmiot badań socjologicznych, a nie jako Słowo Boże, które prowadzi do zbawienia – i robią to z charakterystycznym dla siebie brakiem duchowej głębi.


Pismo Święte w kleszczach socjologii protestanckiej

Raport „State of the Bible”, przygotowany przez Amerykańskie Towarzystwo Biblijne we współpracy z NORC przy Uniwersytecie Chicagowskim, jest dokumentem typowo socjologicznym, mierzącym „zaangażowanie” w lekturę Biblii w kategoriach statystycznych: procentach populacji, formatach czytania (druk vs. cyfrowy), grupach wiekowych. Tego rodzaju badanie samo w sobie nie jest złe – „rozum drogi jest człowieka, ale od Pana kierunki jego kroków” (Prz 16,9) – jednakże prezentowanie go w katolickim medium bez żadnej refleksji teologicznej stanowi objaw duchowej niewiedzy lub, co gorsza, świadomego zaniechania obowiązku duszpasterstwa.

Amerykańskie Towarzystwo Biblijne jest organizacją o zdecydowanie protestanckim charakterze, działającą w duchu typowo biblijnym i pietystycznym, który czyni z Biblii jedyną regułę wiary, odrzucając tradycję apostolską i autorytet Magisterium Kościoła. Vatican News cytuje jej przedstawicieli – dr Johna Farquhar Plake’a i dr Jennifer Holloran – bez żadnej krytycznej uwagi, jakby były one autorytetem w dziedzinie rozumienia Pisma Świętego. To właściwie standardowa praktyka posoborowego środowiska medialnego: bezreflekcyjne przedstawianie protestantckich interpretacji Biblii jako rzetelnych i wartościowych, przy jednoczesnym zdyskredytowaniu katolickiej hermeneutyki.

Prawdziwy Kościół katolicki zawsze nauczał, że Biblia nie jest przedmiotem badań socjologicznych, lecz Słowem Bożym, które wymaga wiary, posłuszeństwa i duszpasterskiej interpretacji przez ustanowionego przez Chrystusa Pasterza. Św. Hieronim, największy egzegeta Kościoła, powiedział nieśmiertelnie: „Ignoratio Scripturarum ignoratio Christi est” – niewiedza o Pismach Świętych jest niewiedzą o Chrystusie. Vatican News przytacza dane o tym, że 17 proc. Amerykanów przeczytało Biblię w całości, ale nie poświęca ani słowa temu, jak powinni ją czytać, z kim ją interpretować i po co właściwie jest ona dana ludziom.

„Ruchome centrum” bez Chrystusa

Raport wskazuje na wzrost grupy określanej jako „Movable Middle” – „ruchome centrum” – obejmującej 28 proc. populacji USA, czyli osoby otwarte na przesłanie Biblii, ale niezaangażowane w jej regularną lekturę. Dr Plake cytowany przez Vatican News mówi: „Ciekawi Biblii Amerykanie mówią nam, że przyjęliby kogoś, kto poprowadziłby ich przez złożoność Pisma”. To zdanie, pozornie niewinne, jest w istocie bolesnym świadectwem duchowej pustki, w jakiej żyją miliony ludzi.

Kto ich ma poprowadzić? W ujęciu Amerykańskiego Towarzystwa Biblijnego – jakiś „przewodnik”, „mentor”, być może grupa domowa w duchu protestantckim. W ujęciu katolickim – prawdziwy kapłan, ważnie wyświęcony, który w imieniu Chrystusa naucza, błogosławi, odpuszcza grzechy i składa Najświętszą Ofiarę. Vatican News nie wspomina o tym ani słowa. Nie przypomina, że jedynym autentycznym interpretatorem Pisma Świętego jest Kościół katolicki, który posiada nieomylne Magisterium. Nie przypomina, że Biblia została dana ludziom przez Kościół, a nie odwrotnie, i że poza kontekstem Tradycji apostolskiej i żywego nauczycielstwa jest ona niezrozumiała lub – co gorsza – staje się narzędziem indywidualnej interpretacji, która jest korzeniem wszystkich herezji.

Św. Pius X w dekrecie Lamentabili sane exitu (1907) potępił jako błąd propozycję nr 4, która głosiła: „Interpretacją Pisma Świętego, jaką daje Kościół, nie należy co prawda pogardzać, ale podlega ona dokładniejszym osądom i poprawkom egzegetów”. Vatican News, cytując protestancką organizację, która z definicji odrzuca autorytet Kościoła w interpretacji Biblii, staje się mimowolnym rozsiewaczem tego samego błędu.

Biblia bez Eucharystii – ślepy zaułek

Raport wskazuje, że najpopularniejszym formatem pozostaje Biblia drukowana (80 proc. czytelników), a tekst cyfrowy zajmuje drugie miejsce (62 proc.). Wśród millenialsów i pokolenia Z format cyfrowy jest wybierany nieco częściej niż drukowany. Vatican News relacjonuje te dane z neutralnym tonem, jakby były one pozytywnym sygnałem – oto ludzie sięgają po Biblię!

Jednakże pytanie, którego Vatican News nie zadaje, jest fundamentalne: czytanie Biblii ma prowadzić do czego? W protestantyzmie – do osobistej relacji z Jezusem, do „przebudzenia”, do subiektywnego doświadczenia. W katolicyzmie – do Eucharystii, do sakramentalnego życia, do zjednoczenia z Chrystusem w Jego Ciele Mistycznym. Biblia bez Eucharystii jest jak mapa bez celu podróży – można ją studiować latami, ale nigdy nie dojedzie się do domu.

Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) nauczał, że Chrystus króluje nie tylko w umysłach, ale i w sercach, i w ciałach, które stają się „zbroją sprawiedliwości Bogu” (Rz 6,13). Czytanie Biblii, które nie prowadzi do uznania królewskiej władzy Chrystusa nad duszą i ciałem, do przyjmowania Jego Ciała i Krwi w Najświętszym Sakramencie, do posłuszeństwa Jego Kościołowi – jest czytaniem bez owocu, słuchaniem bez wysłuchania.

Vatican News nie wspomina o Eucharystii ani razu w kontekście czytania Biblii. To nie jest przypadek – to jest systemowa cecha posoborowego myślenia, które zredukowało chrześcijaństwo do moralnego humanitaryzmu i „inspiracji” bez konsekwencji sakramentalnych.

Protestantyzacja katolików w tle

Dane z raportu pokazują, że połowa Amerykanów deklaruje przeczytanie co najmniej połowy Biblii, a jedna trzecia twierdzi, że przeczytała całość lub większość tekstu. Vatican News przedstawia te liczby bez żadnej uwagi krytycznej, jakby sam fakt czytania Biblii był wartością samą w sobie.

Jednakże św. Paweł ostrzegał: „Słowo Boże jest żywe i skuteczniejsze niż wszelki miecz obosieczny” (Hbr 4,12) – ale skuteczne tylko wtedy, gdy jest przyjmowane z wiarą i w kontekście Tradycji Kościoła. Sam fakt czytania Biblii nie zbawia. Żydzi czytali Tory i Proroków, a jednak odrzucili Mesjasza. Faryzeusze znali Pismo Święte na pamięć, a jednak ukrzyżowali Pana Chwały.

Posoborowe struktury, poprzez takie relacjonowanie, przypadkowo lub celowo promują protestancki model religijności: Biblia w rękach świeckich, bez pośrednictwa Kościoła, bez sakramentów, bez kapłaństwa. To jest dokładnie ten sam model, który Pius IX w Syllabus of Errors (1864) potępnił jako błąd nr 15: „Każdy człowiek jest wolny, by wyznawać i profesować tę religię, którą, kierując się światłem rozumu, uzna za prawdziwą”.

Brak duszpasterstwa w katolickim medium

Dr Jennifer Holloran, prezes Amerykańskiego Towarzystwa Biblijnego, powiedziała: „W Amerykańskim Towarzystwie Biblijnym modlimy się, aby te wnioski, wraz z materiałami, które dołączamy do każdego rozdziału, były wsparciem duszpasterzy i odpowiedzialnych za wspólnoty”. Vatican News cytuje tę wypowiedź bez żadnej uwagi, jakby „modlitwa” protestantów była równoważna z modlitwą katolicką, jakby „materiały” Amerykańskiego Towarzystwa Biblijnego mogły być „wsparciem” dla katolickich duszpasterzy.

To jest absurdalne. Prawdziwy katolicki duszpasterz nie potrzebuje materiałów od protestanckiej organizacji. Potrzebuje Mszału z 1962 roku, Brewiarium św. Piusa V, Katechizmu Soboru Trydenckiego, encyklik papieskich sprzed 1958 roku i łaski świętej płynącej z ważnych sakramentów. Potrzebuje Tradycji, a nie raportów socjologicznych.

Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) nauczał: „Należy nauczać nieustannie i dokładnie: to głosząc słowo Boże, to pouczając lud w tajemnicach naszej wielkiej religii, jej doktrynie, przykazaniach i dyscyplinie”. Vatican News, zamiast nauczać, relacjonuje dane statystyczne z protestanckiego badania. To nie jest duszpasterstwo – to jest dziennikarstwo bez duszy.

Apostazja milczenia

Najcięższym oskarżeniem, jakie można wysunąć wobec tego artykułu Vatican News, nie jest to, co mówi, ale to, czego nie mówi. W całym tekście nie ma ani jednego słowa o: sakramencie pokuty, który otwiera oczy duszy na zrozumienie Pisma Świętego; Najświętszej Eucharystii, która jest celem wszelkiej lektury biblijnej; autorytecie Kościoła katolickiego jako jedynego prawomocnego interpretatora Biblii; konieczności stanu łaski uświęcającej do prawidłowego rozumienia Słowa Bożego; grzechu śmiertelnym, który oślepia umysł i uniemożliwia zrozumienie Pisma.

To milczenie nie jest neutralne. Milczenie o prawdzie jest formą kłamstwa. Milczenie o Chrystusie przed ludźmi, którzy szukają światła, jest formą duchowego okrucieństwa. Vatican News, relacjonując protestancki raport o Biblii, nie tylko nie służy zbawieniu dusz, ale aktywnie utrwala je w błędzie, sugerując, że czytanie Biblii jest kwestią osobistego wyboru i preferencji formatu, a nie kwestią wiary, łaski i posłuszeństwa Kościołowi.

Pius XI w Quas Primas ostrzegał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą”. To samo można powiedzieć o czytaniu Biblii: gdy usunięto z niego Chrystusa i Jego Kościół, gdy wywodzi się z niej nie od Boga, lecz od ludzkiego rozumu, staje się ona narzędziem dezorientacji, a nie zbawienia.

Wezwanie do prawdziwego czytania

Czytelnik, który naprawdę pragnie zrozumieć Pismo Święte, musi zwrócić się do prawdziwego Kościoła katolickiego – nie do struktur okupujących Watykan, lecz do wiernych kapłanów i biskupów, którzy trwają w niezmiennej Tradycji. Musi czytać Biblię w kontekście Tradycji apostolskiej, z pomocą Ojców Kościoła – św. Augustyna, św. Hieronima, św. Jana Chryzostoma, św. Ambrożego. Musi czytać ją w stanie łaski uświęcającej, po spowiedzi u prawdziwego kapłana. Musi czytać ją z intencją podjęcia Mszy Świętej – według wiecznego mszału św. Piusa V – jako centrum i szczytu całego życia chrześcijańskiego.

Biblia nie jest książką do „inspiracji”. Biblia jest Słowem Bożym, które wymaga odpowiedzi – odpowiedzi wiary, posłuszeństwa, miłości i ofiary. Odpowiedzi, które znajduje się tylko w prawdziwym Kościele katolickim, w Jego sakramentach, w Jego Tradycji, w Jego kapłaństwie. Wszystko inne jest „ruchomym centrum” – ruchem bez kierunku, czytaniem bez zrozumieniem, zainteresowaniem bez zbawienia.


Za artykułem:
USA: rośnie zainteresowanie Biblią, spada jej regularne czytanie
  (vaticannews.va)
Data artykułu: 04.05.2026

Więcej polemik ze źródłem: vaticannews.va
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.