Zdjęcie przedstawia polskiego ultramaratończyka Tomasza Sobanii biegnącego przez amerykański krajobraz z krzyżem na tle. Scena jest oświetlona naturalnym światłem.

Polski ultramaratończycy i duchowa nicość – o czym milczy „Gość Niedzielny”

Podziel się tym:

Portal „Gość Niedzielny” (11 maja 2026) relacjonuje wyprawę polskiego ultramaratończyka Tomasza Sobanii, który w niedzielę 11 maja rozpoczął w San Francisco wyzwanie 50 maratonów w 50 stanach USA w 50 dni. Biegacz, nazywany „Polskim Forrestem Gumpem”, przedstawiony jest jako człowiek inspirujący innych swoją determinacją, a wyprawie towarzyszą akcje charytatywne i edukacyjne. Artykuł jest wzorem tego, jak katolicki portal traktuje wydarzenia świeckie: z zachowaniem rzetelności faktograficznej, lecz z całkowitym przemilczeniem wymiaru duchowego, który powinien przepełniać życie każdego chrześcijanina.


Sportowy heroizm w próżni duchowej

Artykuł z „Gościa Niedzielnego” opisuje wyprawę Tomasza Sobanii z rzeczową precyzją: 42 km dziennie, 50 stanów, 50 dni, sześcioosobowy zespół, dwa kampery, fizjoterapeuta, dziesiątki litrów napojów izotonicznych. Portal podkreśla dotychczasowe osiągnięcia biegacza – bieg w poprzek USA w 2025 roku (5250 km w 139 dni), trasa z Chorzowa do Maratonu i z powrotem (3600 km), bieg do Rzymu w 2021 roku. Wszystko to jest faktograficznie poparte i rzetelnie przedstawione. Jednakże już na poziomie faktograficznym rzuca się w oczy pewna symptomatyczna selektywność: wspomniane jest, że podczas biegu do Rzymu Sobania „uczestniczył w audiencji u papieża i zebrał 50 tys. złotych dla chorej na nowotwór dziewczynki”. To zdanie jest jedynym miejscem, w którym artykuł zbliża się do wymiaru duchowego – i od razu je neutralizuje, redukując do anegdoty o zbiórce charytatywnej. Brak jakiegokolwiek pytania o to, do kogo biegacz się modlił, jaką wiarę wyznawał, czy jego wyprawa ma wymiar duchowy poza humanitaryzmem.

Język świeckiego heroizmu

Analiza językowa artykułu ujawnia całkowitą sekularyzację przekazu. Słownik jest słownikiem sportowej prasy branżowej: „wyzwanie”, „projekt”, „logistyka”, „sponsorzy”, „ceny paliw”, „buty izotoniczne”, „zmiana stref czasowych”. Hasło przewodnie brzmi: „Możesz więcej niż myślisz”. To hasło, choć pozornie neutralne, w kontekście katolickiego portalu staje się objawieniem duchowej pustki. Gdzie jest miejsce dla słów św. Pawła: „Wszystko mogę w Tym, który mi daje moc” (Flp 4,13)? Gdzie jest przypomnienie, że prawdziwa siła wewnętrzna nie z człowieka pochodzi, ale z łaski Bożej? Artykuł cytuje biegacza: „Czuję się gotowy jak nigdy, bo naprawdę mocno walczyłem o to, żeby się przygotować” – i nie zadaje sobie trudy, by przypomnieć, że „bez Mnie nic nie możecie uczynić” (J 15,5). To nie jest wina Sobanii, który działa w dobrej wierze – to jest wina portalu, który nie potrafi dostrzec, że nawet najpiękniejszy sportowy wyczyn bez odniesienia do Boga jest duchową nicością.

Teologiczna pustka w katolickim wydaniu

Z perspektywy niezmiennego nauczania Kościoła katolickiego artykuł ten stanowi doskonały przykład tego, co Pius XI nazwał laicyzmem – „zarazą, która zatruwa społeczeństwo ludzkie” (encyklika Quas Primas). Portal „Gość Niedzielny”, relacjonując wyprawę człowieka, który biegnie przez cały kontynent, nie potrafi dostrzec w tym niczego poza sportem i charytą. A przecież cała tradycja katolicka uczy, że ciało ludzkie jest „świątynią Ducha Świętego” (1 Kor 6,19), a wysiłek fizyczny, zjednocony z modlitwą i ofiarą, może mieć wartość odkupieńczą. Św. Paweł porównywał życie chrześcijańskiego do biegu: „Czy nie wiecie, że ci, którzy biegną na stadionie, wszyscy wprawdzie biegną, ale tylko jeden zdobywa nagrodę? Biegnijcie więc tak, abyście zdobyli” (1 Kor 9,24). Artykuł nie zadaje sobie trudy, by przypomnieć czytelnikom tej prawdy. Zamiast tego pozostawia go w sferze czysto naturalistycznej, gdzie „siła wewnętrzna” zastępuje łaskę uświęcającą, a „nastawienie” zastępuje sakramentalne życie.

Audiencja u uzurpatora – przemilczenie jako norma

Szczególnie symptomatyczne jest zdanie o biegu do Rzymu: „Rok wcześniej pobiegł do Rzymu, gdzie uczestniczył w audiencji u papieża i zebrał 50 tys. złotych dla chorej na nowotwór dziewczynki”. Portal nie ujawnia, kto był tym „papieżem” – a wiedząc, że bieg miał miejsce w 2021 roku, był to uzurpator Franciszek (Jorge Bergoglio), który zmarł w 2025 roku. „Gość Niedzielny” nie tylko nie ostrzega przed tym, że audiencja u uzurpatora nie jest aktem podporządkowania się prawdziwemu następcy Piotra (bo Stolica Piotrowa jest pusta od 1958 roku), ale wręcz przedstawia ją jako neutralny, a nawet pozytywny element biografii biegacza. To jest systemowa cecha posoborowego neokościoła: przemilczenie prawdy o sytuacji duchowej w świecie i zamienianie jej w papkę medialną, w której „papież” jest jedną z wielu ciekawostek, a nie uzurpatorem tronu Piotra, którego posłuszeństwo stanowi udział w schizmie.

Charytatywna fasada bez fundamentu

Artykuł wspomina o towarzyszących wyprawie działaniach społecznych: akcja edukacyjna „Twoje TAK ma moc” dotycząca transplantologii oraz zbiórka dla fundacji STARS4STARS na rzecz dzieci poszkodowanych w wypadkach. Te inicjatywy są same w sobie szlachetne i godne pochwały. Jednakże w kontekście katolickim nie mogą one stanowić całości przekazu. Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) przestrzegał: „Niech [wierni] ich wyciągają z ciemności błędów, w które nieszczęśliwie wpadli, i starają się ich prowadzić z powrotem do prawdy katolickiej i do ich najmiłosierniejszej Matki, która zawsze wyciąga ramiona macierzyńskie, by je miłościwie przyjąć z powrotem w swoje łono”. Artykuł nie zadaje sobie trudy, by pokazać, że prawdziwa pomoc chorej dziewczynce nie polega tylko na zbiórce pieniędzy, ale na modlitwie, na ofiarowaniu za nią Mszy Świętej, na przypomnieniu jej rodzinie, że cierpienie zjednoczone z Męką Pańską ma wartość odkupieńczą. Zamiast tego – czysty naturalizm: pieniądze, transplantologia, „możesz więcej niż myślisz”.

Polski bohater bez polskiego Kościoła

Tomasz Sobania jest przedstawiony jako „chłopak z małej miejscowości na Śląsku”, który „bez znajomości i pieniędzy na starcie” osiągnął to, o czym marzył. To narracja godna podziwu w świeckim sensie, ale w kontekście katolickim wymaga uzupełnienia: skąd wzięła się ta siła? Czy nie z wiary, którą wyniósł z domu? Czy nie z modlitwy Matki Bożej, której Śląsk jest tak bogaty w tradycje? Artykuł milczy. A przecież cała historia Kościoła katolickiego na Śląsku – od św. Jadwigo Śląskiej po męczenników prześladowanych przez komunistów – jest świadectwem tego, że prawdziwy heroizm rodzi się z wiary, a nie z „nastawienia”. Pius XI w Quas Primas przypominał: „Chrystus króluje nie tylko w umysłach, ale i w sercach, i w ciałach, które stają się «zbroją sprawiedliwości Bogu» (Rz 6,13)”. Gdyby artykuł przypomniał tę prawdę, byłby nie tylko relacją sportową, ale świadectwem wiary. Jest za to świadectwem duchowej nicości, w jakiej funkcjonują nawet ci, którzy biegną do Rzymu.

Apel do prawdziwej inspiracji

Nie można odmówić Tomaszowi Sobanii szacunku dla jego determinacji i wysiłku fizycznego. Jego charytatywne inicjatywy są godne pochwały. Jednakże czytelnik katolickiego portalu zasługuje na więcej niż świecką opowieść o bohaterstwie. Zasługuje na przypomnienie, że prawdziwa siła pochodzi od Boga, że ciało jest świątynią Ducha Świętego, a każdy wysiłek, zjednoczy się z Ofiarą Chrystusa na ołtarzu, może stać się aktem odkupienia. Dopóki portale katolickie nie będą w stanie przekazać tej prawdy, dopóty ich artykuły będą tylko cieniem tego, czym powinny być: świadectwami wiary w działanie łaski Bożej w świecie. A czytelnik szukający prawdziwej inspiracji powinien zwrócić się do Mszy Świętej, do sakramentów, do modlitwy – bo tam, a nie w kamperze między stanami, jest źródło prawdziwej siły, która nigdy nie zawodzi.


Za artykułem:
Polski biegacz ekstremalny rozpoczął wyzwanie: 50 maratonów w 50 stanach USA
  (gosc.pl)
Data artykułu: 11.05.2026

Więcej polemik ze źródłem: gosc.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.