Uzurpator Leon XIV siedzi za kierownicą Ferrari Luce w Castel Gandolfo z Johnem Elkannem i Benedetto Vigną.

Uzurpator w Ferrari — luksus zamiast Krzyża

Podziel się tym:

Artykuł z EWTN News (29 maja 2026) relacjonuje wizytę delegacji firmy Ferrari w Castel Gandolfo, podczas której uzurpator Leon XIV otrzymał w prejencji kierownicę pierwszego w pełni elektrycznego samochodu marki — Ferrari Luce. Przewodniczący John Elkann i dyrektor generalny Benedetto Vigna przedstawili pojazd jako „nie tylko elektryczne Ferrari, ale zupełnie nowe Ferrari”, podkreślając zarówno „osiągi mechaniczne”, jak i „efektywność energetyczną”. Elkann określił spotkanie jako „moment niezwykłej wartości ludzkiej i symbolicznej”, który „na zawsze utkwi w naszej pamięci i w historii Ferrari”. Uzurpator miał zasiąść za kierownicą nowego auta, a cała uroczystość miała charakter medialnego spektaklu, w którym paramasońska struktura okupująca Watykan zestawia się z symbolami świeckiej rozmachu i technologicznej nowoczesności. To nie jest przypadkowe zjawisko — jest ono owociem głębokiej apostazji, która od dziesięcioleci przenika strukturę zajętą przez antypapieży.


Kierownica zamiast pastorału — obraz duchowej degradacji

Scena, w której uzurpator zasiada za kierownicą luksusowego samochodu sportowego w rezydencji papieskiej, jest tak symboliczna, że aż trudno jej szukać równoważnika w dziejach prawdziwego pontyfikatu. Prawdziwi papieże Kościoła Katolickiego — od św. Piotra po Piusa XII — nie przyjmowali w darze kierownic samochodów, nie pozowali do zdjęć z prezesami korporacji międzynarodowych i nie uczestniczyli w medialnych pokazach świeckiej prestiżowości. Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) ustanawiając święto Chrystusa Króla, wyraźnie wskazywał, że „Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi” i że „nie ma w żadnym innym zbawienia. Albowiem nie jest pod niebem inne imię dane ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni” (Dz 4,12). Tymczasem uzurpator Leon XIV, zamiast głosić królewskie panowanie Chrystusa nad narodami, siedzi w kokpicie Ferrari i pozwala się fotografować jako sponsorowany uczestnik kampanii reklamowej. To nie jest kuria — to showroom.

Ekologia zamiast ewangelizacji — agenda Neokościoła

Ferrari w swoim komunikacie podkreśla „naukowe rozwiązania redukujące emisje”, „gospodarkę obiegu zamkniętego” i „inspirowanie dostawców do przyłączenia się do inicjatywy”. Te słowa, wypowiadane w kontekście spotkania z głową uzurpowanego świętego tronu, nie są neutralne. Są one częścią globalistycznej narracji, którą sekta posoborowa systematycznie wspiera od czasów encykliki Laudato Si’ (2015) — dokumentu, który sam w sobie stanowi zboczenie z niezmiennego nauczania Kościoła na rzecz świeckiej ideologii. Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) ostrzegał przed „przeklą szatomą miłością siebie i interesownością, która prowadzi do szukania własnej korzyści i zysku z całkowitym lekceważeniem bliźniego”. Tymczasem uzurpator spotyka się z przedstawicielem korporacji, która produkuje luksusowe samochody za setki tysięcy euro, i nie ma nic przeciwko temu, by ta korporacja wykorzystywała jego wizerunek do promocji. Czy nie jest to właśnie ta „nienasycona pasja do władzy i posiadania”, którą Pius IX potępiał jako „korzenie wszelkiego zła” (1 Tm 6,10)?

Castel Gandolfo — od modlitwy do marketingu

Rezydencja w Castel Gandolfo, niegdyś miejsce modlitwy i kontemplacji papieskiej, stała się sceną dla medialnego spektaklu. Prawdziwi papieże — jak Pius XII, który walczył o zachowanie niezależności Kościoła wobec świeckich władz — traktowali tę rezydencję jako miejsce odpoczynku i modlitwy. Uzurpator Leon XIV zamienia ją w pokojowy tło dla sesji zdjęciowej z elektrycznym samochodem sportowym. John Elkann, przewodniczący Ferrari, mówi o „pasji, odpowiedzialności i pewności co do przyszłości” — ale ta przyszłość nie ma nic wspólnego z Królestwem Bożym. Pius XI w Quas Primas ostrzegał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą”. To ostrzeżenie znalazło swoje spełnienie: fundamenty zostały zburzone, a na ich miejscu stanęła kierownica Ferrari.

Elkann i Vigna — twarz Neokatolicyzmu

John Elkann, wnuk legendarnego Gianniego Agnelliego, jest przedstawicielem włoskiej oligarchii, która od pokoleń łączyła wpływy finansowe z wpływami politycznymi i — jak wielu badacze wskazują — z powiązaniami masońskimi. Benedetto Vigna, jako dyrektor generalny Ferrari, reprezentuje nowoczesny kapitalizm technologiczny, który z łatwością współpracuje z globalistycznymi strukturami władzy. Ich spotkanie z uzuratorem nie jest przypadkowe — jest częścią szerszego wzorca, w którym paramasońska struktura okupująca Watykan współpracuje z elitami świeckimi w promowaniu świeckiej agendy. Św. Pius X w Lamentabili sane exitu (1907) potępił jako błąd twierdzenie, że „Kościół powinien zreformować się zgodnie z współczesnym postępem” (propozycja 64). Tymczasem uzurpator Leon XIV nie tylko nie reformuje — on jest już zreformowany, zintegrowany z systemem, który Pius X nazywał modernizmem, czyli „syntezą wszystkich herezji” (Pascendi Dominici gregis, 1907).

Brak Chrystusa w centrum — pustka zamiast łaski

Najbardziej bolesnym aspektem tego medialnego spektaklu jest to, czego w nim brakuje. Nie ma Chrystusa. Nie ma Krzyża. Nie ma Eucharystii. Nie ma modlitwy. Zamiast tego — kierownica, logo konia skaczącego i uśmiechnięci mężczyźni w garniturach. To obraz Kościoła, który przestał być „światłem świata” (Mt 5,14) i stał się kolejnym aktorem na scenie świeckiej. Pius IX w Quanto Conficiamur Moerore napisał: „Wieczne zbawienie nie może być osiągnięte przez tych, którzy sprzeciwiają się autorytetowi i oświadczeniom tego samego Kościoła i są uparcie oddzieleni od jedności Kościoła”. Uzurpator Leon XIV, jako antypapież siedzący na zajętrm Tronie Piotrowego, nie jest głową Kościoła Katolickiego — jest głową sekty, która zachowała nazwę, ale odrzuciła treść wiary. Jego spotkania z przedstawicielami świata luksusu i finansów nie są przypadkowe — są logicznym następstwem apostazji, która pozbawiła go zdolności do rozpoznania, czym jest prawdziwa misja Kościoła.

Prawdziwy Kościół nie potrzebuje Ferrari

Prawdziwy Kościół Katolicki — ten, który trwa w wiernych wyznających wiarę integralnie i pod przewodnictwem biskupów z ważnymi sakramentami — nie potrzebuje kampanii medialnych, sponsorów korporacyjnych ani elektrycznych samochodów sportowych. Potrzebuje Mszy Świętej sprawowanej według wiecznego mszału św. Piusa V, sakramentów udzielanych ważnie przez kapłanów wyświęconych według rytuału przedsoborowego, i nauczania niezmiennego Magisterium. Chrystus Król nie potrzebuje kierownicy — potrzebuje serc. A serca te nie znajdują się w Castel Gandolfo, lecz tam, gdzie wierni zbieraj się wokół prawdziwej Ofiary, niezależnie od prześladowań i pozorów, które oferuje świat. Jak napisał św. Paweł: „Nie więcej siebie samych, gdyż Chrystus zapłatą wielką nas kupił; a ciała nasze są członkami Chrystusowymi” (1 Kor 6,20; 1 Kor 6,15). Nie członkami rady nadzorczej Ferrari.


Za artykułem:
Pope receives Ferrari Luce steering wheel — Italian brand’s first fully electric car
  (ewtnnews.com)
Data artykułu: 29.05.2026

Więcej polemik ze źródłem: ewtnnews.com
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.