Gogol między Rosją a Ukrainią – anatomia rozdartej duszy

Podziel się tym:

Portal „Tygodnik Powszechny” (9 czerwca 2026) publikuje recenzję książki Sylwii Frołow „Zagadka Gogol. Biografia” (Marginesy, Warszawa 2026), w której autorka analizuje postać Nikołaja Gogola jako „bezlitosnego diagnosty XIX-wiecznego społeczeństwa rosyjskiego, ale też Ukraińca”. Tekst Tomasza Fiałkowskiego, choć prowadzony w konwencji literackiej recenzji książkowej, staje się pretekstem do znacznie szerszej refleksji – o relacjach wielkich narodów, o zbrodni kulturowej imperializmu i o tym, jak literatura może być narzędziem zarówno prawdy, jak i zdrady. Należy od razu zaznaczyć: sama postać Gogola, jako zjawiska granicznego między kulturą rosyjską a ukraińską, jest faktem historycznym i biograficznym, który nie podlega dyskusji. Jednak interpretacje, które mu nadaje się w przestrzeni publicznej – i które kształtują wyobrażenie o Rosji i Ukrainie – wymagają krytycznego oświetlenia w świetle niezmiennych zasad prawdy o człowieku, narodzie i Bogu.


Rosyjski imperializm jako duchowa patologia

Recenzowana książka Sylwii Frołow stara się uchwycić Gogola jako postać pełną sprzeczności – satyryka, który „bezwzględnie opisał swój kraj” w Rewizorze i Martwych duszach, ale też mistyka zafascynowanego Domostrojem, religijnym przepisem na codzienne życie. Autorka przywołuje ocenę Wasilija Rozanowa, który uważał, że to właśnie pod wpływem Gogola „rozpoczyna się w naszym społeczeństwie zatrata poczucia rzeczywistości”. Jest to diagnoza trafna, ale nie wystarczająca. Rozanow, pisarz rosyjski, myśli w kategoriach rosyjskiego narodu, nie dostrzega – lub nie chce dostrzec – że problem leży głębiej: w samym fakcie, że Gogol, Ukrainiec z pochodzenia, pisał po rosyku i dla rosyjskiego czytelnika, a jego satyra na rosyjską władzę stała się narzędziem budowania rosyjskiej tożsamości narodowej. To jest właśnie esencja imperializmu kulturowego – pochłaniania tego, co obce, i przetwarzania go na własne.

Frołow, cytując ukraińskiego pisarza Jewhena Małaniuka, przywołuje oskarżenie: Hohol „zagasił najpierw słoneczną poezję Puszkina i jego plejady, wykoszlawił potwornie rozwój organiczny literatury rosyjskiej i zatruł ją trupim jadem swej martwej, przez państwowość rosyjską uśmierconej duszy”. Jest to oskarżenie poważne, ale należy je umiejscowić w szerszym kontekście. Nie chodzi tylko o Gogola jako jednostkę – chodzi o system, w którym kultura imperium pochłaniała kultury podbite, przypisując sobie prawo do ich interpretacji i wykorzystania. Gogol nie był „ukraińskim końem trojańskim” – był człowiekiem rozdartym między dwoma światami, który ostatecznie został przyswojony przez ten silniejszy. Tragedia ta nie jest jednostkowa – jest systemowa.

„Wielka rosyjska literatura” jako narzędzie dominacji

Należy z całą mocą podkreślić: kategoria „wielkiej rosyjskiej literatury” jest w dużej mierze konstruktem ideologicznym, który służył legitymizacji rosyjskiego imperializmu. Gogol, Dostojewski, Tołstoj, Czechow – pisarze ci byli rzeczywiście wielcy, ale ich wielkość była instrumentalizowana przez imperium, które uczyniło z nich swoich bohaterów kulturowych, jednocześnie pochłaniając i zacierając ich złożone, często nie-rosyjskie (w przypadku Gogola – ukraińskie) korzenie. Frołow słusznie zauważa, że Gogol był „w pełni świadom swojego pochodzenia”, ale to właśnie ta świadomość czyni jego postać tak bolesną – był człowiekiem, który wiedział, skąd pochodzi, a jednak pisał w języku imperium i dla imperium.

W tym kontekście warto przywołać encyklikę Quas Primas Piusa XI (1925), która przypomina, że Chrystus króluje „nie tylko w umysłach ludzi, ale i w wolnych ich sercach” i że Jego Królestwo „obejmuje wszystkich ludzi – jak o tym mówi nieśmiertelnej pamięci poprzednik nasz, Leon XIII (…) – panowanie Jego obejmuje także wszystkich niechrześcijan, tak, że najprawdziwiej cały ród ludzki podlega władzy Jezusa Chrystusa”. Żaden naród, żadna kultura, żadna literatura nie może rościć sobie wyłącznego prawa do prawdy. Rosyjski imperializm kulturowy, który przypisał sobie prawo do „wielkiej literatury”, jest formą bałwaństwa narodowego, które w miejsce Chrystusa Króla stawia kult narodu i jego „wielkich pisarzy”.

Ukraina i Rosja – nie tylko węzeł, ale i rana

Frołow pisze, że Gogol pozwala „przyjrzeć się rosyjsko-ukraińskiemu węzłowi, który, jak się zdaje, wojna nieodwołalnie teraz przecina”. To piękne, ale niewystarczające sformułowanie. Wojna nie „przecina” węzła – odsłania fakt, że węzeł ten był zawsze opasany. Relacje między Rosją a Ukrainą nie były „więzią” w sensie pozytywnym – były relacją dominacji i podboju, w której kultura ukraińska była systemowo tłumiona, a jej nieliczni wybitni przedstawiciele (jak Gogol) byli przyswajani przez rosyjski aparat kulturowy.

W tym miejscu należy postawić pytanie, którego recenzja nie stawia wprost: czy „wielka rosyjska literatura” była kiedykolwiek postrzegana jako zagrożenie przez władze rosyjskie? Odpowiedź jest złożona. Rewizor Gogola przecież przeszedł cenzurę carską – co sugeruje, że satyra na władzę była tolerowana, o ile nie podważała fundamentów systemu. Ale właśnie to jest kluczowe: imperium tolerowało krytykę, o ile ta krytyka nie podważało prawa imperium do istnienia. Gogol mógł wyśmiewać rosyjskich urzędników, ale nie mógł podważyć rosyjskiej władzy nad Ukrainą. To jest granica, której literatura nie mogła przekroczyć bez konsekwencji.

Diagnoza bez lekarstwa – ograniczenia świeckiej perspektywy

Należy oddać sprawiedliwość Sylwii Frołow: jej książka, jak wynika z recenzji, jest „frapującym portretem twórcy pełnego sprzeczności” i zawiera „plastyczny obraz carskiej Rosji” oraz sądy współczesnych pisarzy ukraińskich. Jest to praca naukowa o niekwestionowanej wartości. Jednak perspektywa, z jakiej jest napisana, jest perspektywą świecką – literaturoznawczą i historyczną, nie zaś teologiczną i metafizyczną. A to oznacza, że diagnoza, którą stawia, jest niepełna.

Frołow widzi sprzeczności Gogola, widzi jego rozdartość, widzi zbrodnię kulturową imperializmu – ale nie widzi, a przynajmniej nie artykułuje, najgłębszego wymiaru tej tragedii: że człowiek, stworzony na obraz i podobieństwo Boga, nie może znaleźć pokoju w żadnym imperium, w żadnej kulturze, w żadnej literaturze, jeśli nie znajdzie go w Chrystusie. Gogol, według recenzji, był „realistą targanym ciągotami mistycznymi” – ale te ciągły mistyczne, które go targały, były rozdarte, bo nie miały osi. Domostroj, który go fascynował, był zbiorem przepisów zewnętrznych, nie zaś żywą tradycją wiary, która prowadzi do Chrystusa. To jest duchowa pustka, w której zginęło nie tylko dusze Gogola, ale i całe narody – rosyjski i ukraiński.

Prawda o narodzie – tylko w Chrystusie Królu

Encyklika Quas Primas Piusa XI przypomina, że „im więcej najsłodsze Imię naszego Odkupiciela niegodziwym milczeniem się pomija na międzynarodowych zebraniach i w parlamentach, tym głośniej wyznawać Je należy i tym usilniej uznawać prawa królewskiej godności i władzy Chrystusa Pana”. To nauczanie ma bezpośrednie zastosowanie do relacji między Rosją a Ukrainą. Rosyjski imperializm, który pochłonął Gogola i „zatruł ją trupim jadem swej martwej, przez państwowość rosyjską uśmierconej duszy” (jak pisze Małaniuk we Frołow), jest konsekwencją odrzucenia panowania Chrystusa. Gdy naród odrzuca Króla Pokoju, musi znaleźć innego króla – i zawsze znajdzie się nim car, kozak, „wielki naród”, „wielka literatura”, „wielka kultura”.

Ukraina, której duchowy dorobek (w tym postać Gogola) został pochłonięty przez Rosję, musi odnaleźć swoją tożsamość nie w anty-rosyjskim resentymencie, ale w Chrystusie. To jest jedyna droga, która nie prowadzi do kolejnego imperializmu – tym razem ukraińskiego. Jak przypomina św. Paweł: „nie masz w żadnym innym zbawienia. Albowiem nie jest pod niebem inie imię dane ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni” (Dz 4,12).

Literatura jako pole bitwy duchowej

Recenzja Fiałkowskiego, choć napisana w konwencji literackiej, nieuchronnie staje się częścią szerszej bitwy – bitwy o to, jak interpretować przeszłość i jak kształtować przyszłość. Frołow, analizując Gogola, staje po stronie ukraińskiej narracji – i jest to zrozumiałe, biorąc pod uwagę, że Ukraina jest ofiarą rosyjskiego imperializmu. Ale należy pamiętać, że prawda o człowieku i narodzie nie należy do żadnej strony konfliktu – należy do Boga.

W tym kontekście warto przywołać słowa św. Piusa IX z encykliki Quanto Conficiamur Moerore (1863): „Bóg najwyższy nie pozwala, aby ktokolwiek, kto nie jest winien świadomego grzechu, ponósł wieczne kary”. To oznacza, że nawet narody, które stały się ofiarą imperializmu, nie są pozbawione nadziei – ale tylko pod warunkiem, że nie popadną w odwet, w nowy imperializm, w nową idolatrię. Ukraina ma prawo do swojej kultury, swojej języka, swojej tożsamości – ale nie ma prawa do nowego bałwaństwa, które zastąpi stare.

Podsumowanie – pytanie, którego recenzja nie stawia

Książka Sylwii Frołow, jak wynika z recenzji, jest wartościową pracą biograficzną, która pozwala lepiej zrozumieć złożoność postaci Gogola i jego relację z Rosją i Ukrainą. Ale pozostawia pytanie, które jest kluczowe: co dalej? Jeśli Gogol był „ukraińskim końem trojańskim”, to czy Ukraina powinna budować swoją tożsamość na odrzuceniu Rosji, czy na odnalezieniu czegoś poza Rosją – i poza sobą?

Odpowiedź, której recenzja nie daje, ale która wynika z niezmiennego nauczania Kościoła, jest taka: jedyną nadzieją dla wszystkich narodów – rosyjskiego, ukraińskiego i każdego innego – jest powrót do Chrystusa Króla. Tylko w Nim człowiek znajduje prawdziwą wolność, a naród – prawdziwą tożsamość. Literatura, nawet najwielka, nie może zastąpić tej prawdy. Gogol, „fenomen dość kłopotliwy”, pozostaje symbolem rozdartej duszy – ale nie musi być symbolem rozdartego narodu. Tylko Chrystus może złączyć to, co rozdarte, i uzdrowić to, co zranione.


Za artykułem:
„Zagadka Gogol” Sylwii Frołow. Portret twórcy pełnego sprzeczności
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 09.06.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.