Polska nie do odhaczenia. Aneta Chmielińska o podróżowaniu uważnym

Podziel się tym:

Portal „Tygodnik Powszechny” relacjonuje rozmowę z Anetą Chmielińską, autorką książki „Dzikoprzewodnik”, która zachęca do świadomego podróżowania po Polsce, odkrywania lokalnych historii i cieszenia się rodzimą przyrodą. Chmielińska mówi o swoim doświadczeniu zagranicznej wyprawy w Stanach Zjednoczonych, która – paradoksalnie – skłoniła ją do głębszego docenienia ojczyzny. Rozmowa toczy się w tonie ciepłym, pełnym entuzjazmu wobec polskiej przyrody, kultury i ludzi. Autorka podkreśla wartość powolnego, uważnego podróżowania, budowania relacji i tworzenia wspomnień. Jednakże cały artykuł, mimo pozornie niewinnej tematyki turystycznej, jest przejawem głębszego zjawiska – naturalistycznego zawieszony w próżni duchowej, gdzie piękno zastępuje Prawdę, a zachwyt nad krajobrazem zastępuje zachwyt nad Stwórcą.


Zachwyt nad stworzeniem z pominięciem Stwórcy

Artykuł w „Tygodniku Powszechnym” przedstawia Anetę Chmielińską jako osobę, która „zakochała się w Polsce” – jej zachwyt obejmuje zapach ziemi, smak pomidorów, widok Połoniny Caryńskiej, krzemienie pasiaste w Górach Świętokrzyskich. Wszystko to jest opisywane z autentycznym uczuciem, które samo w sobie nie jest wrogie. Problem polega na tym, że cały przekaz jest zamknięty w porządku czysto naturalnym, jakby świat materialny był samowystarczalny i nie wskazywał na nic poza sobą. Chmielińska mówi o „pięknie i urokach Polski”, o „zachwycającej naturze, która jest absolutnie unikatowa”, ale ani razu nie pojawia się w jej wypowiedzi ani w komentarzu dziennikarskim najmniejsze nawiązanie do Boga jako Stwórcy tego piękna. To nie jest zwykła zapomnienia – to jest systemowe milczenie, charakterystyczne dla całego środowiska, z którego pochodzi „Tygodnik Powszechny”.

Pius XI w encyklice Quas Primas (1912.1925) nauczał, że Chrystus Król panuje nie tylko w umysłach i sercach ludzi, ale że Jego królestwo obejmuje całe stworzenie: „Nie odbiera rzeczy ziemskich Ten, który daje Królestwo niebieskie!” – cytuje papież słowa hymnu liturgicznego. Polska, jako kraj, którego „piękno” tak wielce zachwyca Chmielińską, jest darem Bożym, a jej krajobrazy, góry i morze są świadectwem mądrości i potęgi Stwórcy. Przemilczenie tego faktu w artykule, który poświęcony jest wyłącznie estetyce i emocjom, jest aktem naturalizmu potępionego już przez Piusa IX w Syllabus Errorum (1864) jako błąd numer 58: „Cała prawda i cała doskonałość moralna powinna być położona w gromadzeniu bogactw i w zaspokajaniu przyjemności” – a w tym przypadku w zaspokajaniu zmysłowego zachwytu nad przyrodą.

Język emocji jako substytut języka wiary

Analiza językowa artykułu ujawnia słownik typowo romantyczny i psychologiczny: „zakochiwać się w Polsce”, „piękno i uroki”, „wzruszyło mnie”, „oszaleję ze szczęścia”, „kojenie”, „ukojenie”, „melodia w głowie”. To język czysto subiektywnych przeżyć emocjonalnych, który nie wychodzi poza sferę zmysłową i psychiczną. Chmielińska mówi o „budowaniu więzi z przyrodą” i o tym, że „jeżeli kochamy dane miejsce, to czujemy za nie odpowiedzialność” – ale ta odpowiedzialność jest czysto ekologiczna i estetyczna, pozbawiona wymiaru moralnego i sakramentalnego.

W encyklice Pascendi Dominici gregis (1907) św. Pius X demaskował modernistów, którzy redukowali religię do „uczucia religijnego” i subiektywnego przeżycia. Artykuł w „Tygodniku Powszechnym” nie jest bezpośrednio modernistyczny w sensie doktrynalnym – nie neguje on wiary wprost – ale jest przejawem tego samego ducha: zastępuje obiektywną Prawdę subiektywnym przeżyciem, a relację z Bogiem relacją z przyrodą. To jest duchowa pustka ubrana w piękne słowa, która w typowo posoborowym stylu przedstawia się jako „głębokość”, podczas gdy jest jedynie płytkością zadumaną nad własnymi emocjami.

Polska bez Chrystusa – kraj jako estetyczny przedmiot

Chmielińska, opisując Polskę wprost, mówi: „Ludzie są tutaj ciepli, gospodarni i bardzo gościnni, uwielbiają, kiedy się do nich przyjeżdża. Przyroda jest taka, że można się w niej zakochać bez pamięci, można w niej naprawdę odpocząć i znaleźć ukojenie. To kraj jak melodia w głowie, która nie chce z niej wyjść.” To piękne słowa, ale pozbawione najważniejszego wymiaru – wymiaru duchowego. Polska, którą opisuje Chmielińska, to Polska bez Kościoła, bez sakramentów, bez Chrystusa Króla. To Polska zredukowana do krajobrazu, smaku pomidorów i gościnności mieszkańców.

Pius XI w Quas Primas przypominał, że „nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”. Polska, która jest przedmiotem zachwytu Chmielińskiej, jest krajem, który – jak wynika z artykułu – nie potrzebuje Boga, by być pięknym. Wystarczy przyroda, ludzie i wspólne wędrówki. To jest właśnie duchowe bankructwo, o którym pisał Pius XI – gdy Chrystus jest usunięty z życia publicznego i prywatnego, ginąć muszą narody i jednostki. A artykuł w „Tygodniku Powszechnym” jest tego bankructwa świadectwem i jednocześnie narzędziem jego utrwalania.

„Tygodnik Powszechny” jako przekaźnik naturalizmu

Należy oddać sprawiedliwość redakcji „Tygodnika Powszechnego”: artykuł jest napisany zyczliwie, ciepło, z autentycznym zainteresowaniem autorką i jej pracą. Jednakże ta dziennikarska życzliwość staje się mimowolnym demaskatorem głębszej tragedii: oto środowisko, które powinno być katolickim intelektualnym forum, przedstawia wizję Polski i podróżowania całkowicie pozbawioną wymiaru duchowego. „Tygodnik Powszechny” – periodyk, który od dziesięcioleci służy jako platforma dialogu między katolicyzmem a światem – stał się w praktyce platformą, na której katolicyzm jest redukowany do estetyki i humanitaryzmu, a wiara do milczenia.

Artykuł nie zawiera żadnego odniesienia do tego, że Polska jest krajem o głębokiej chrześcijańskiej historii, że jej krajobrazy są świadectwem mądrości Stwórcy, że prawdziwe ukojenie nie jest w przyrodzie, ale w Chrystusie i Jego Kościele. Brak tego kontekstu sprawia, że nawet najpiękniejszy gest – zachwyt nad polską ziemią – zawisa w próżni. To nie wina Anety Chmielińskiej, która działa w dobrej wierze, ale wina „Tygodnika Powszechnego”, który nie jest w stanie dostrzec, że poza Chrystusem i Jego prawdziwym Kościołem nie ma prawdziwego ukojenia.

Prawdziwe podróżowanie – ku Chrystusowi

Czytelnik artykułu „katolickiego” tygodnika, poszukujący prawdziwej nadziei, musi zostać wyprowadzony z błędu. Prawdziwe podróżowanie nie polega na „budowaniu więzi z przyrodą” czy na „odgryzaniu jabłek” turystycznych atrakcji. Prawdziwe podróżowanie to pielgrzymka – wędrówka ku Bogu, ku świątyniom, ku męczennikom, ku miejscom, gdzie Chrystus objawił swoją obecność. Polska, która jest prawdziwie piękna, to Polska krzyża i różańca, Polska Jasnej Góry i Łagiewnik, Polska świętych i męczenników – nie tylko Polska Połoniny Caryńskiej i szlaku latarni morskich.

Prawdziwy Kościół katolicki trwa tam, gdzie sprawowana jest ważna Msza Święta według wiecznego mszału św. Piusa V, gdzie udzielane są ważne sakramenty, gdzie naucza się niezmienniej doktryny, a Chrystus Król panuje niepodzielnie. To tam, a nie w „Dzikoprzewodniku”, dusza znajduje prawdziwe ukojenie. To tam, w Najświętszej Ofierze, łączy się własne cierpienie z Ofiarą Chrystusa na Krzyżu, nadając mu zbawczą moc. Dopóki nie zwrócimy się do Chrystusa Króla, dopóty wszelka ludzka podróżowanie pozostanie tylko cieniem prawdziwego pielgrzymowania, które jest wędrówką ku wiecznemu Ojczyznie.

Krytyczne pytanie do redakcji „Tygodnika Powszechnego”

Czy redakcja „Tygodnika Powszechnego”, relacjonując książkę o podróżowaniu po Polsce, celowo przemilcza o tym, że prawdziwe piękno Polski jest darem Bożym i że prawdziwe ukojenie jest w Chrystusie? Czy to wynik nieświadomości, czy też celowego dążenia do redukcji katolicyzmu do moralnego humanitaryzmu i estetyzmu? W świetle encykliki Pascendi Dominici gregis Piusa X, która potępia redukcję wiary do uczucia, każde takie przemilczenie jest formą apostazji. Artykuł nie służy zbawieniu dusz, lecz utrwalaniu ich w naturalistycznej iluzii, że przyroda i ludzka gościnność mogą zastąpić łaskę sakramentalną. To jest właśnie duchowe bankructwo, o którym pisał Pius XI w Quas Primas – gdy Chrystus jest usunięty z życia publicznego i prywatnego, ginąć muszą narody i jednostki. A „Tygodnik Powszechny” – periodyk, który powinien być bastionem katolickiej myśli – stał się jedynie kolejnym przekaźnikiem tej apostazji, ubranej w piękne słowa o polskiej ziemi i zapachu pomidorów.


Za artykułem:
Polska nie do odhaczenia. Aneta Chmielińska o podróżowaniu uważnym
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 09.06.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.