Mundial Trumpa – piłka nożna w cieniu apostazji i komercjalizacji

Podziel się tym:

Portal „Tygodnik Powszechny” relacjonuje wywiad z Jonathanem Wilsonem, historykiem futbolu, poświęcony nadchodzącym mistrzostwom świata 2026 w USA, Meksyku i Kanadzie. Rozmowa dotyczy rozszerzenia turnieju do 48 drużyn, problemów wizowych wprowadzonych przez administrację Trumpa, komercjalizacji futbolu, a także nostalgii za „dawną magią” mistrzostw. Wilson wyraża obawy co do atmosfery politycznej wokół turnieju, ale jednocześnie broni prawa kibiców do cieszenia się sportem mimo otaczającego go zła. Artykuł ukazuje, jak świat sportu – zamiast być przestrzenią wspólnoty i piękna – staje się areną napięć geopolitycznych, wykluczenia oraz manipulacji medialnej, a jednocześnie nie stawia żadnych pytań o głębsze duchowe korzenie kryzysu, w jakim znalazł się współczesny człowiek.


Futbol bez Chrystusa – świat, który nie wie, po co istnieje

Jonathan Wilson, mimo że przyznaje się do głębokiego zainteresowania futboliem jako „fenomenem kulturowym”, nie potrafi odpowiedzieć na fundamentalne pytanie: po co to wszystko? Mówi o piłce nożnej jako źródle „uniwersalnych punktów odniesienia”, o „kodach, które wszyscy rozumiemy”, ale nie dociera do sedna sprawy. Piłka nożna, jak każda ludzka działalność, ma sens tylko wtedy, gdy jest osadzona w porządku wskazanym przez Boga. Bez Chrystusa, bez Jego Królestwa, bez uznania Jego panowania nad wszystkimi dziedzinami życia – w tym nad sportem – każdy fenomen kulturowy staje się pustą powidłem, które tylko na chilę odwraca uwagę od pustki duchowej.

Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) wyraźnie nauczał: „Chrystusowi Panu dana jest wszelka władza na niebie i na ziemi: skoro ludzie najdroższą Krwią Jego odkupieni, nowym jakby prawom poddani zostali Jego panowaniu: skoro wreszcie panowanie Jego całą naturę ludzką obejmuje, jasną jest rzeczą, że nie ma w nas władzy, która by wyjęta była z pod tego panowania.” Gdy świat sportu – a z nim cały świat medialny – systematycznie wyklucza Chrystusa z publicznej przestrzeni, nie dziwić się, że zostaje on wypełniony przez antychrysta: w tym przypadku przez Donalda Trumpa, który, jak sam Wilson ironicznie zauważa, chce być „cesarzem w Koloseum”.

Apostazja jako tło – milczenie o grzechu

Artykuł przytacza liczne przykłady zła towarzyszącego mistrzostwom świata: dyktatury wspierające drużyny (Argentyna 1978, Brazylia 1970), śmierć migrantów przy budowie stadionów w Katarze, polityczne represje wobec kibiców, wizowe wykluczenia narodów. Jednakże ani Wilson, ani autor wywiadu nie stawiają pytania o przyczynę tego zła. A przyczyną jest apostazja – publiczne odrzucenie Chrystusa Króla przez narody, rządy i instytucje.

Św. Pius X w dekrecie Lamentabili sane exitu (1907) potępił jako błąd twierdzenie, że „Kościół jest wrogiem postępu nauk przyrodniczych i teologicznych” (propozycja 57). Podobnie dziś można powiedzieć, że świat, odwracając się od Kościoła, odwraca się od źródła wszelkiego dobra – w tym dobra, jakim jest zdrowa rywalizacja sportowa. Zamiast tego sport staje się areną egoizmu narodowego, chciwości korporacji i manipulacji politycznej.

Wilson mówi o „lustrze dla naszego szalonego świata”, ale nie widzi, że to lustro odbija obraz upadłego człowieka, który bez łaski Bożej nie potrafi uczciwie rywalizować ani cieszyć się sukcesem drugiego. Brak w artykule jakiegokolwiek nawiązania do grzechu pierworodnego, do potrzeby nawrócenia, do roli łaski sakramentalnej w uświęceniu codziennego życia – w tym życia sportowego – jest symptomatycznym przejawem duchowej ślepoty współczesnego świata.

Komercjalizacja jako bałwochwalstwo

Wilson i Krupa rozmawiają o komercjalizacji futbolu z pewną rezygnacją, jakby była nieuniknonym złem postępu. Mówią o „dynamicznym ustawianiu cen biletów”, o „przerwach na wodę, czyli de facto na reklamy”, o „koncertach muzycznych po pierwszej połowie, niczym na Super Bowl”. To nie są drobne niedogodności – to są przejawy bałwochwalstwa, czyli oddawania czci stworzeniu zamiast Stwórcy.

Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) ostrzegał przed „tą wypaczającą i przeklętą miłością własną i własnymi korzyściami, która wielu popycha do szukania własnej przewagi i zysku z wyraźnym brakiem poszanowania bliźniego”. Komercjalizacja sportu jest właśnie tym – absolutyzacją zysku, traktowaniem człowieka jako konsumenta, a nie jako osoby stworzonej na obraz Boży.

Zakaz reklam na koszulkach reprezentacji, o którym mówi Wilson, jest jedynym pozorem oporu wobec tej tendencji. Ale sam zauważa: „jeszcze” – jakby był pewien, że i ta ostateczna bariera padnie. I słusznie – bo bez panowania Chrystusa nad światem ekonomii i handlu, kapitał zawsze wygra z sumieniem.

Wykluczenie jako antyteza braterstwa

Jednym z najważniejszych wątków artykułu jest problem wizowy: cztery kraje – Haiti, Iran, Senegal, Wybrzeże Kości Słoniowej – są na czarnej liście wizowej USA. Kibice z Ekwadoru, Uzbekistanu, Kongo mają ogromne trudności z uzyskaniem wiz. To jest antyteza braterstwa, o której mówił twórca mistrzostw świata Jules Rimet.

Św. Paweł w liście do Kolosan (3,11) napisał: „Nie ma tu ani Greka, ani Żyda, ani obrzezanego, ani nieobrzezanego, ani barbarzyńcy, anki Scyty, ani niewolnika, ani wolnego, lecz wszystko i we wszystkim Chrystus.” Prawdziwa wspólnota ludzka jest możliwa tylko w Chrystusie. Gdy świat odrzuca Chrystusa, zastępuje braterstwo wykluczeniem, dziedzicznym podziałem, polityczną kalkulacją. Mistrzostwa świata, które miały być „okazją do wzmocnienia braterskich więzi między narodami”, stają się areną geopolitycznych rozgrywek, gdzie liczy się nie piękno gry, lecz siła państwa.

Nostalgia za „dawną piłką” bez duchowego fundamentu

Wilson wyraża nostalgję za czasami, gdy „niewiele wiedzieliśmy” o kuliskach turniejów, gdy kibice zbierali naklejki i wypełniali drabinki w zeszytach. Mówi o „prawdziwej piłce”, o „magii” mistrzostw z lat 80. i 90. Ale ta nostalgia jest pusta, bo nie prowadzi do żadnego duchowego wniosku. To jest tylko tęsknota za młodością, za niewinnością, za czasami, gdy świat wydawał się prostszy.

Prawdziwa „dawna magia” nie polegała na braku informacji – polegała na tym, że ludzie żyli w kulturze, która choć niedoskonale, to jednak uznawała istnienie Boga, grzechu, zbawienia. Dziś, gdy ta kultura została zniszczona przez modernizm i apostazję, nostalgia za nią jest jak tęsknota za domem, którego już nie ma – chyba że zbudujemy go na nowo, na fundamencie Chrystusa Króla.

Kibic bez winy? – problem moralny

Wilson kończy rozmową o tym, jak oglądać piłkę „bez poczucia winy”. Cytuje zasady buddyzmu: „Samookaleczenie to wedle zasad tej religii najgorsza forma krzywdy. Nie musisz sprawiać sobie przykrości z powodu tego, co złe u innych. Ciesz się piłką, potępiaj to, co złe – i tyle.”

To jest moralny relatywizm podający się za mądrością. Katolicka wiarą uczy, że nie wystarczy „potępiać zła” – trzeba działać, modlić się, ofiarować się. Trzeba walczyć o to, by sport był uczciwy, by kibice nie byli dyskryminowani, by piłkarze nie byli traktowani jako towar. Ale przede wszystkim trzeba walczyć o to, by Chrystus Król panował nad światem – bo tylko wtedy sport może odzyskać swój pierwotny sens: być świętą zabawą, czynem wdzięczności za dary Stwórcy.

Pius XI w Quas Primas napisał: „Oby się to stało, Czcigodni Bracia, iżby nie należący do Kościoła zapragnęli i przyjęli dla dobra swego zbawienia słodkie jarzmo Chrystusowe.” To jest odpowiedź na pytanie Wilsona: nie chodzi o to, by czuć się winnym, oglądając piłkę – chodzi o to, by piłka, jak każda inna dziedzina życia, była podporządkowana Chrystusowi i służyła zbawieniu dusz.

Piłka nożna bez Króla – cienie nadziei

Artykuł „Tygodnika Powszechnego” jest typowym produktem współczesnej kultury: inteligentny, refleksyjny, ale duchowo pusty. Widzi problemy – komercjalizację, wykluczenie, polityczną manipulację – ale nie widzi ich przyczyny: odrzucenia Chrystusa Króla przez narody i instytucje. Proponuje „cieszenie się piłką” jako sposób na przetrwanie w złym świecie, ale nie mówi o tym, jak ten świat naprawić.

Prawdziwy Kościół katolicki, trwający w niezmiennym nauczaniu sprzed 1958 roku, wie, że nie ma prawdziwego pokoju, prawdziwej wspólnoty, prawdziwego piękna bez Chrystusa. Mistrzostwa świata 2026 będą, jak każde inne wydarzenie w tym świecie, areną walki między dobrem a złem. Ale ta walka nie jest między „dobrymi kibicami” a „złymi politykami” – jest między Królestwem Chrystusa a królestwem szatana. I tylko ta perspektywa pozwala zrozumieć, dlaczego świat jest taki, jaki jest – i co trzeba zrobić, by się zmienił.

Niech Chrystus Król panuje – także na boiskach.


Za artykułem:
Mundial Trumpa. Jak oglądać piłkę bez poczucia winy
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 09.06.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.