Szwajcaria i polskie wina – enklawy dostatku w świecie lęku i pułapki dobrobytu

Podziel się tym:

Portal „Tygodnik Powszechny” (16 czerwca 2026) relacjonuje dość nietypowe połączenie tematów: szwajcarskie referendum na temat ograniczenia liczby ludności do 10 milionów oraz polski konkurs winiarski Polskie Korki w Poznaniu. Autor, Paweł Bravo, porównuje oba zjawiska przez pryzmat „problemów pierwszego świata” – lęku przed zmianą, pułapki dostatku i ducha pionierskiego. Artykuł, choć pisany z humorem i erudycją, stanowi typowy przykład katolickiego medium posoborowego, które potrafi obszernie opisywać doczesne dobrobyty, kuchnię i winiarstwo, lecz całkowicie pominąć wymiar duchowy i nadprzyrodzony życia człowieka. To milczenie jest charakterystyczne dla „kościoła” nowego adwentu, który zredukował swoją misję do komentarza społecznego i kulinarnego.


Referendum o ludzkości bez Boga – lęk jako paraliż

Artykuł otwiera się od szwajcarskiego referendum dotyczącego propozycji ograniczenia liczby ludności kraju do 10 milionów. Autor z humorem komentuje, jak Szwajcarzy odrzucili tę ideę, choć przypomina mroczny kontekst: w 1942 roku minister z Partii Rolników, Rzemieślników i Niezależnych Mieszczan uzasadniał zamknięcie granicy dla niemieckich Żydów słowami: „Łódka jest pełna”. Bravo ironicznie pyta: „Co ja takiego mam z partiami ludowymi, że ich nie lubię? To wszystko przez PSL?”

Ta ironia, choć celna w demaskowaniu hipokryzji politycznej, pozostaje na powierzchni. Autor nie dociera do sedna problemu: świat bez Boga nie potrafi odpowiedzieć na pytanie o sens ludzkiego istnienia. Lęk przed przeludnieniem, strach przed utratą dobrobytu, paraliżująca obawa przed zmianą – to wszystko są symptomy społeczeństwa, które zapomniało, że jego ostatecznym celem nie jest komfort, lecz zbawienie. Jak nauczał Pius XI w encyklice Quas Primas, „gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą”. Szwajcarski referendum, nawet jeśli zakończyło się odrzuceniem sztywnego ograniczenia, jest wyrazem głębszej duchowej choroby: społeczeństwo, które boi się przyszłości, bo nie wierzy w Opatrzność Bożą.

Polskie wino – triumf smaku bez ducha

Główna część artykułu poświęcona jest polskiemu konkursowi winiarskiemu Polskie Korki w Poznaniu. Autor z zachwytem opisuje rozwój polskiego winiarstwa, które – jego zdaniem – od dwóch dekad przeżywa prawdziwy renesans. „Parę tysięcy dzielnych, ryzykanckich, pracowitych śmiałków w gumiakach próbuje zrobić coś, co się Polsce należało od czasów Mieszka: przenoszą ją bliżej Morza Śródziemnego” – pisze Bravo, opisując ducha pionierskiego polskich winiarzy.

Opis ten jest barwny i pełen sympatii dla tych, którzy „pchają to miasto do przodu”. Autor nie ukrywa swojej „słabości” dla tych ludzi i ich „dzikiego trudu”. Wspomina o Winnicy Saganum z Żagania, o „genialnym drobiazgu i średniakach”, o „ewidentnych błędach” i „przerostach ambicji nad treścią”. Kończy toastem: „Wypijcie zdrowie Polski, której się jeszcze chce. Z umiarem, ale serdecznie, bo się nam to należy”.

Piękne słowa, ale kompletne milczenie o tym, że zboże i winorośl to nie tylko uprawy, lecz przede wszystkim symbole sakramentalne. Autor przyznaje: „Nie ma bardziej symbolicznych i brzemiennych w treści pokarmów niż chleb i wino” – i na tym kończy. Nie ma ani słowa o Eucharystii, o Najświętszym Sakramencie, o tym, że chleb i wino stały się Ciałem i Krwią Chrystusa. To przemilczenie jest aktem duchowego okrucieństwa – odmawia się czytelnikowi najważniejszej prawdy o tych symbolach. Jak pisał św. Pius X w dekrecie Lamentabili sane exitu, propozycja 46 potępiała błąd, jakoby „we wczesnym Kościele nie istniało pojęcie chrześcijanina-grzesznika, którego Kościół rozgrzesza swoim autorytetem”. Podobnie tutaj: w świecie, gdzie chleb i wino tracą swój sens sakramentalny, gdzie redukuje się je do produktów kulinarnych i przedmiotów konsumpcji, ginie prawdziwy sens tych darów Bożych.

Kuchnia zamiast ołtarza – neokatolicki epikureizm

Artykuł zawiera przepis na „makaron z ziemniakami i serem provola” – danie, które autor opisuje jako „bardzo sycący, pocieszycielski” i przypomina „raczej zupiszcze”. Bravo komentuje: „O tym, że Szwajcaria była jeszcze z dwieście lat temu biednym góralskym zaściankiem, świadczy nędza jej tradycji jedzeniowych” – i z humorem opisuje szwajcarski raclette jako „macanie kawałków bułki w roztopionym serze”.

Ten fragment jest symptomatyczny. „Tygodnik Powszechny”, przedstawiający się jako tygodnik społeczno-kulturalny o profilu katolickim, poświęca przepisy kulinarne i degustacje win, nie wspominając ani razu o modlitwie, o dziękczynieniu za dary Boże, o łasce wzmacniającej. To jest duchowa degeneracja katolicyzmu do poziomu epikureizmu – człowiek je, pije, smakuje, ale nie podnosi oczu ku Bogu. Jak ostrzegał św. Paweł: „Ci, którzy Chrystusa mają za pokarm, nie powinni radować się z tego, że ich wola jest wolna” (por. Rz 14,1-4, kontekst o pokarmie). A w encyklice Quanto Conficiamur Moerore Pius IX ostrzegał przed „bezbożnym epikureizmem”, który „całkowicie pochłonięty w rzeczy ziemskie, o Boga, religię i duszę zapomniał, błędnie szczęście swoje w bogactwach i pieniądzach umieszczając”.

Milczenie o Chrystusie Królu – symptomatyczna pustka

Cały artykuł jest pozbawiony jakiegokolwiek odniesienia do Chrystusa, do Kościoła, do wiary. Mowa o Szwajcarii, o Polsce, o winie, o kuchni, o referendum, o lękach i nadziejach – ale Bóg jest nieobecny. To nie jest przypadek, lecz systemowa cecha „kościoła” nowego adwentu, który zredukował swoją misję do komentarza społecznego, kulturalnego i kulinarnego.

Pius XI w encyklice Quas Primas nauczał: „Chrystusowi Panu dana jest wszelka władza na niebie i na ziemi: skoro ludzie najdroższą Krwią Jego odkupieni, nowym jakby prawom poddani zostali Jego panowaniu: skoro wreszcie panowanie Jego całą naturę ludzką obejmuje, jasną jest rzeczą, że nie ma w nas władzy, która by wyjęta była z pod tego panowania”. Artykuł Bravo nie tylko nie uznaje tego panowania – całkowicie je ignoruje. Polskie wina, szwajcarskie referendum, kuchnia neapolitańska – to wszystko jest opisywane w próżni duchowej, jakby Chrystus nigdy nie powiedział: „Ja jestem winoroślą, a wy gałęziami” (J 15,5).

Pułapka dostatku bez nadziei

Autor kończy artykuł słowami: „Za bycie u początku drogi. W trakcie pracy rzecz jasna wypluwałem, ale wy przy dobrej okazji wypijcie zdrowie Polski, której się jeszcze chce”. To piękne zdanie, pełne sympatii dla Polski i jej ludzi. Ale Polska, która „jeszcze chce” – czego chce? Jeśli chce tylko wina, dobrobytu i komfortu – to jest pragnienie jałowe. Jeśli chce Chrystusa, Jego Królestwa, Jego łaski – to jest pragnienie zbawcze.

Artykuł nie odpowiada na to pytanie, bo nie zadaje go w ogóle. A to jest najcięższe oskarżenie, jakie można wysunąć wobec „katolickiego” medium: nie tylko nie głosi prawdy, ale nawet nie dostrzega, że prawda istnieje. Jak pisał Pius IX w Quanto Conficiamur Moerore: „Eternal salvation cannot be obtained by those who oppose the authority and statements of the same Church and are stubbornly separated from the unity of the Church”. „Tygodnik Powszechny” i podobne media nie tylko nie prowadzą do zbawienia – odmawiają czytelnikom lekarstwa, które jest w ich mocy.

Winiarze bez kapłana – Polska bez Kościoła

Polscy winiarze, których opisuje Bravo, są ludźmi dzielnymi, pracowitymi, pełnymi pasji. Ich trud jest godny uznania. Ale bez prawdziwego Kościoła, bez ważnych sakramentów, bez Mszy Świętej ich praca pozostaje w sferze czysto naturalnej. Wino, które produkują, może być smaczne, ale nie jest ofiarą. Chleb, który jedzą, może być sycący, ale nie jest Ciałem Chrystusowym.

Prawdziwy Kościół katolicki – ten, który trwa w wiernych wyznających wiarę integralnie, któremu przewodzą biskupi z ważnymi sakramentami i kapłani ważnie wyświęceni – jedynie może nadać sens tym doczesnym darym Bożym. Msza Święta według wiecznego mszału św. Piusa V, ważne sakramenty, niezmienna doktryna – to jest źródło prawdziwego ukojenia, prawdziwego pokoju, prawdziwego zbawienia. Wszystko inne – w tym najlepsze polskie wina i najsmaczniejsze makarony – jest tylko cieniem, który bez Światła nie ma sensu.


Artykuł Bravo jest więc typowym produktem neokatolickiego środowiska, które potrafi pięknie opisać doczesne dobrobyty, ale nie potrafi – albo nie chce – wskazać na to, co nadprzyrodzone. Jest to katolicyzm bez Chrystusa, wiara bez Kościoła, nadziei bez zbawienia. I choć autor pisze z humorem i sympatia, to jego milczenie o najważniejszych rzeczach jest głośniejsze niż słowa. Bo jak nauczał św. Jakub: „Wiara bez uczynków jest martwa” (Jk 2,26) – a wiara bez Chrystusa jest po prostu nieobecna.


Za artykułem:
Szwajcaria i najlepsze polskie wina. Czy coś je ze sobą łączy
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 16.06.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.