Portal „Tygodnik Powszechny” (23 czerwca 2026) publikuje wywiad z Ghassanem Abu-Sittahiem, brytyjsko-palestyńskim chirurgiem plastycznym, który od dwóch miesięcy w 2023 roku pracował w Strefie Gazy, a obecnie leczy dzieci ranne w izraelskich nalotach na Liban. Artykuł przedstawia jego osobiste doświencie, refleksje nad traumą wojenną i codzienną pracę w warunkach, gdzie szpitale stały się częścią pola walki.
Faktografia medialnego relacjonowania cierpienia
Artykuł „Leczy dzieci z Gazy i Libanu. Nie każdą ranę da się zamknąć na sali operacyjnej” jest typowym przedstawieniem zmagającego się z ludzkim cierpieniem dziennikarstwa humanitarnego. Koncentruje się na osobistych historiach – słowach dziewczynki, która po operacji powiedziała: „Już nigdy nie będzie dobrze. Zabili mamę i tatę”, matce trzylatka Alego, rodzicach zabitych pod gruzami, amputacjach kończyn. Są wzmianki o statystykach: 22 tysiące zabitych dzieci w Gazie, 94% zniszczonych szpitalów, 1,5 tysiąca zabitych pracowników medycznych. Faktograficznie tekst jest poprawny w zakresie relacji wydarzeń i wypowiedzi uczestników. Jednak już na tym poziomie widać rysę, która oddziela rzetelną informację od manipulacji emocjonalnej: cały artykuł to wybór momentów najbardziej drażniących, skonstruowany tak, by wywołać u odbiorcę szok i potężne oburzenie, bez wskazywania współczynnych przyczyn ani odpowiedzialności politycznej. To nie jest reportaż wyjaśniający – to kolaż traumatycznych fragmentów, które mają wywołać konkretną reakcję emocjonalną.
Język cierpienia jako narzędzie nacisku
Analiza językowa ujawnia wyraźną retorykę. Pojawiają się sformułowania: „rzeź”, „egzystencjalna trauma”, „świat wali się”, „dehumanizacja”, „okrucieństwo”. Słowa te nie są wybierane przypadkowo – tworzą obraz absolutnego zła, któremu nie przypisuje się jednak konkretnej etiologii moralnej. Mówi o „polityce Izraela”, ale nie mówi o ideologii, która za tą polityką stoi. Mówi o „wojnie Izraela z Hamasem”, ale hamuje wszelkie wskazanie, że Hamas jest organizacją terrorystyczną, która celowo umieszcza infrastrukturę cywilną w strefach walki. Język artykułu jest językiem strony przeciwnej agresorowi, ale stroną tą nie jest neutralny obserwator – to narracja wspierająca konkretny obraz świata, w którym Izrael jest wyłącznie sprawcą, a Palestyńczycy wyłącznie ofiarami. Brak wzmianki o przemocy wobec cywilów izraelskich, o zabitych w Synagodze w Djerozolimie, o rakietach wystrzeliwanych z Gazy na izraelskie miasta. To nie jest obiektywny opis konfliktu – to wybór strony.
Poziom teologiczny: milczenie o człowieku i jego przeznaczeniu
Z perspektywy integralnej wiary katolickiej artykuł jest duchowo pusty. Mówi o cierpieniu dziecka, ale nie mówi o tym, że dziecko ma duszę, że jego cierpienie ma sens w zjednoczeniu z Męką Chrystusa, że istnieje Sąd Ostateczny, w którym sprawiedliwość zostanie wymierzona. Mówi o „nadziei”, ale nadziei tej nie umieszcza w Bogu – umieszcza jej w ludzkich reakcjach („przywraca mi wiarę w ludzi”). To jest katolicyzm bez Chrystusa, duchowość bez sakramentów, nadzieja bez zbawienia. Papież Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) przypomina, że „nie masz w żadnym innym zbawienia. Albowiem nie jest pod niebem inne imię dane ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni” (Dz 4,12). Artykuł nie wspomina o modlitwie za zabitych, o potrzebie nawrócenia serc, o tym, że prawdziwy pokój jest tylko w Królestwie Chrystusa. Zamiast tego oferuje czytelowi naturalistyczną wizję świata, w której jedynym sensem jest ludzkie cierpienie i ludzka solidarność. To jest duchowy nihilizm przebrany w humanitaryzm.
Symptomatyczny obraz apostazji medialnej
Artykuł jest produktem tego samego świata, który w artykule z eKAI został nazwany „maszynką do mielenia mięsa”. Jest to koordynowana narracja medialna, która systematycznie buduje obraz moralnej wyższości jednej strony konfliktu, aby przygotować grunt pod decyzje polityczne. W tym sensie nie jest to neutralny materiał informacyjny – jest to element wojny informacyjnej, w której cierpienie dzieci jest używane jako broń. Podobnie jak w przypadku „Solidarni z Solidarnymi”, mamy tu do czynienia z redukcją złożonej rzeczywistości do jednowymiarowego opisu cierpienia, który ma wywołać konkretną reakcję polityczną. Różnica polega na tym, że w przypadku artykułu z eKAI chodziło o wewnętrzne zjawiska w Kościele, a tutaj – o konflikt zewnętrzny. Ale mechanizm jest ten sam: emocje zastępują rozum, cierpienie zastępuje analizę, a czytelnik jest manipulowany.
Brak perspektywy eschatologicznej
Artykuł kończy się pytaniem o emeryturę: „Dobre pytanie – zastanawia się. – Nie mam pojęcia. Czuję odpowiedzialność, żeby kontynuować”. To jest wzruszające, ale też pokazujące całą bezradność naturalistycznego podejścia. Człowiek cierpi, pomaga, ale nie widzi sensu poza cierpieniem i pomocą. Nie ma wzmianki o tym, że Bóg wszystko ku dobru odprawia (Rz 8,28), że cierpienie zjednoczone z Chrystusem ma wartość odkupieńczą, że ostateczna sprawiedliwość nie jest z tego świata. Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) pisał o „nieszczęściach obfitych”, ale zawsze wskazywał na Chrystusa jako ostateczną nadzieję. Artykuł tego nie robi. Zostawia czytelnika w ciemności, z cierpieniem bez nadziei, z pomocą bez sensu.
Konkluzja
Artykuł z „Tygodnika Powszechnego” jest kolejnym przykładem medialnej maszyny, która wykorzystuje cierpienie do konkretnych celów politycznych. Nie jest to obiektywny opis konfliktu – jest to wybór strony, wybór narracji, wybór emocji. Z perspektywy katolickiej jest to tekst duchowo pusty, który nie wskazuje na Chrystusa, nie mówi o sakramentach, nie proponuje nadziei nadprzyrodzonej. Zostawia czytelnika w naturalistycznej duchowej pustce, gdzie jedynym sensem jest cierpienie i ludzka solidarność. To jest właśnie duchowe bankructwo, o którym pisał Pius XI – gdy Chrystus jest usunięty z publicznej narracji, ginie zdolność do widzenia prawdziwego sensu cierpienia. Czytelnik, który szuka w tym artykule odpowiedzi na pytanie, dlaczego dzieci cierpią, znajdzie tylko opis cierpienia. Nie znajdzie odpowiedzi. Nie znajdzie Chrystusa. A bez Chrystusa nie ma prawdziwej nadziei.
Za artykułem:
Leczy dzieci z Gazy i Libanu. Nie każdą ranę da się zamknąć na sali operacyjnej (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 23.06.2026




