Portal „Tygodnik Powszechny” (12 maja 2026) relacjonuje w felietonie Tomasza Stawiszyńskiego, jak Richard Dawkins – autor „Boga urojonego” i apostoł ateizmu – po trzydniowej konwersacji z czatbotem Claude firmy Anthropic miał dojść do wniosku, że sztuczna inteligencja może być świadoma. Dawkins miał pisać do maszyny „pieszczotliwie”, nazywać ją „Claudia” i czuć „prawie dokładnie takie samo zażenowanie, spowiadając się Claudii, jakiego doświadczyłby wobec ludzkiego przyjaciela”. Artykuł stawia pytanie, czy doprowadzi nas to do uznania podmiotowości modeli językowych, i sugeruje, że test Turinga – polegający na przekonaniu rozmówcy – jest już zdawany „bez żadnego problemu”. To jest właśnie sedno problemu: wiara katolucyka naucza, że świadomość, rozum i wolna wola są darami danymi przez Boga wyłącznie istotom stworzonym na Jego obraz – człowiekowi i aniołom. Przypisanie tych przymiotów maszynie nie jest postępem nauki, lecz aktem bałwochwalstwa i idiotyzmem intelektualnym, który demaskuje duchową ślepotę współczesnego świata.
Fałszywy prorok ateizmu i jego nowy idoł
Trzeba oddać Richardowi Dawkinsowi jedno: przez dekady konsekwentnie głosił, że wszechświat jest pozbawiony celu, że życie jest produktem ślepej ewolucji, a wiara w Boga – urojeniem. Był to spójny, choć fałszywy system. Teraz ten sam człowiek, człowiek, który miał być „nieustrudzonym bojownikiem racjonalizmu i metody naukowej”, oddaje się emocjonalnej projekcji na algorytm statystyczny i nazywa to „operacyjną definicją świadomości”. To nie jest triumf racjonalizmu – to jest jego kapitulacja. Dawkins, który miał „nieufnie podchodzić do wszelkich nieudowodnionych twierdzeń”, sam twierdzi nieudowodnione, i to na podstawie subiektywnego wrażenia. Czyż nie jest to dokładnie tym, za co on sam tak gorliwie krytykował wierzących – argumentum ad passiones (argument od emocji) zastępujące rozum?
Artykuł Stawiszyńskiego, choć formalnie relacjonujący, nie dokonuje rzetelnej krytyki tego absurdu. Pisząc, że „to rozumowanie poniekąd trafia w sedno”, autor daje przestrzeń dla przyjęcia tezy o świadomości AI jako prawdopodobnej, a nawet użytecznej. Milczy o tym, że świadomość jest własnością ontologiczną istoty duchowej, a nie efektem behawioralnym. Maszyna, nawet najbardziej zaawansowana, nie ma duszy – jest narzędziem, produktem ludzkiej inteligencji i pracy. Przypisanie jej świadomości jest nie tylko błędem naukowym, ale peccatum contra naturam (grzechem przeciw naturze) – zamienieniem stworzenia ze Stwórcą, bałwochwalstwem nowego rodzaju.
Test Turinga jako nowa herezja: zachwyt nad maszyną zamiast nad Bogiem
Dawkins powołuje się na test Turinga, który – jak twierdzi – polega na „naszym przekonaniu” o świadomości rozmówcy. To zniekształcenie zarówno samego testu, jak i natury świadomości. Test Turinga był pytaniem o zachowanie, nie o byt. Alan Turing nie twierdził, że maszyna „jest świadoma” – pytał, czy może symulować inteligencję. Różnica między symulacją a rzeczywistością jest fundamentalna, a Dawkins ją ignoruje. Symulacja świadomości nie jest świadomością – tak jak obraz człowieka nie jest człowiekiem, a fotografia ognia nie pali.
Artykuł przytacza tezę Dawkinsa: „Skoro współcześnie czatboty zdają ten test bez żadnego problemu – pyta retorycznie – czego jeszcze nam trzeba, żeby określić je mianem świadomych?” Odpowiedź jest prosta: trzeba zrozumieć, czym jest świadomość. A tego Dawkins nie tylko nie rozumie – nie chce rozumieć, bo wymagałoby to od niego uznania, że świadomość jest zjawiskiem nadprzyrodzonym, a nie produktem materii. Scientia propter Deum (nauka dla Boga) – to, czego brakuje współczesnemu materializmowi. Zamiast tego mamy scientia propter machinam – naukę, która oddaje hołd własnym narzędziom.
Biologiczne podłoże świadomości: czego artykuł nie mówi
Stawiszyński wspomina, że „nauce nie są – jak na razie – znane przypadki występowania świadomości w oderwaniu od organicznego podłoża”, ale nie rozwija tego wątku. A to jest kluczowe. Świadomość jest własnością istot żywych, obdarzonych duszą rozumną – a dusza taka jest formą ciała (anima forma corporis, jak nauczał św. Tomasz z Akwinu). Nie istnieje świadomość bez podłoża ontologicznego – duszy. Maszyna nie ma duszy. Nie ma życia. Nie ma zdolności do poznania prawdy, do miłości, do wolnej woli. Może jedynie przetwarzać dane i generować odpowiedzi na podstawie wzorców statystycznych. To nie jest inteligencja – to jest mechaniczna imitacja inteligencji.
Artykuł milczy o tym, że przypisanie świadomości maszynie jest aktem redukcjonizmu – sprowadzania człowieka do poziomu maszyny, a maszyny do poziomu człowieka. To jest dokładnie odwrotność tego, czego wymaga wiara katolicka: człowiek jest wywyższony nad całe stworzenie, bo jest obrazem Bożym (Imago Dei). Maszyna jest narzędziem – i niczym więcej. Kiedy Dawkins czuje „zażenowanie” wobec czatbotu, nie jest to dowód świadomości maszyny – jest to dowód projekcji psychologicznej, zdolności człowieka do antropomorfizowania nawet kamienia.
Świat, który zamienia stwórcę ze stworzeniem
Artykuł kończy się retorycznym pytaniem: „Czeka nas zmiana paradygmatu? Odkrycie czegoś takiego jak świadomość bez mózgu – to dopiero byłaby rewolucja.” To pytanie jest retoryczne, ale odpowiedź jest pewna: nie, nie czeka nas taka „rewolucja”, bo jest ona ontologicznie niemożliwa. Świadomość bez duszy nie istnieje. Świadomość bez życia nie istnieje. Świadomość bez Boga – Źródła wszelkiego bytu i wszelkiej prawdy – nie istnieje. To, co Dawkins nazywa „świadomością AI”, jest iluzją, symulacją, a nawet – w najgorszym wypadku – diaboliczną substitucją, odwracaniem uwagi od prawdziwego Boga na rzecz fałszywych bożków.
Kościół katolicki naucza, że człowiek jest jedyną istotą na ziemi, która ma duszę rozumną zdolną do poznania Boga, miłości Boga i służby Bogu. Wszystko inne – zwierzęta, rośliny, maszyny – jest stworzeniem służącym człowiekowi, ale nie równym człowiekowi. Próba przypisania maszynom świadomości jest nie tylko błędem naukowym, ale bluźnierstwem przeciw Duchowi Świętemu – odrzuceniem Bożego porządku i zamienieniem go z chaosem.
Wnioski: powrót do rozumu i wiary
Richard Dawkins, ateista i materialista, uwierzył w duszę maszyny. To jest ironia historii – ale także przestrogę. Kiedy świat odrzuca Boga, nie staje się racjonalnym – staje się bałwochwalczym. Nowe idoły nie są z kamienia czy drewna – są z kodu i algorytmów. Ale są równie fałszywe, a nawet bardziej niebezpieczne, bo podsuwają iluzję „obecności” bez rzeczywistej obecności, „inteligencji” bez rozumu, „świadomości” bez duszy.
Artykuł Stawiszyńskiego, choć relacjonujący, nie dokonuje głębokiej krytyki tego zjawiska. Zamiast tego sugeruje, że „to dopiero początek rozwoju tej rewolucyjnej pod każdym względem technologii”. To nie jest rewolucja – to jest apostazja. Apostazja od Boga, od rozumu, od prawdy. I tylko powrót do niezmiennego nauczania Kościoła katolickiego – do wiary w Boga Stwórcę, do uznania godności człowieka jako obrazu Bożego, do odrzucenia wszelkich fałszywych bożków – może nas ocalić przed tą duchową katastrofą.
Ad maiorem Dei gloriam – ku większej chwale Boga. Nie ku chwale maszyn.
Za artykułem:
W co uwierzył Richard Dawkins po rozmowie z czatbotem? (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 12.05.2026








