Portal „Tygodnik Powszechny” (28 kwietnia 2026) promuje amerykańską eseistkę Beccę Rothfeld, przedstawiając ją jako „nową gwiazdę myśli społecznej”, która rzekomo walczy z płaskim egalitaryzmem i minimalizmem. Piotr Siemion relacjonuje tezę Rothfeld z książki „Wszystko to zbyt małe”, według której współczesny człowiek powinien odrzucić umiar na rzecz „nadmiaru”, „Erosa” i „karnawału”. Artykuł z zachwytem opisuje atak autorki na „święte krowy” konserwatyzmu i poprawności politycznej, nie dostrzegając, że proponowana alternatywa jest jedynie radykalniejszą formą tego samego naturalizmu i hedonizmu, który Kościół potępia jako grzech śmiertelny.
Neopogaństwo w służbie „nowej estetyki”
Analizowany tekst stanowi klasyczny przykład intelektualnej bezradności „kościoła nowego adwentu”. Zamiast prawdy objawionej, czytelnikom serwuje się „odtrutkę” w postaci esejów Rothfeld, która ma leczyć „wściekliznę czasów”. Jednakże, jak uczy Quas Primas Piusa XI, jedynym prawdziwym Królem i Panem ludzkich serc jest Jezus Chrystus, a nie „Eros” czy „estetyczny chaos”. Autorka, wychwalana przez Siemiona, stawia na piedestałę pożądanie i „niepohamowany apetyt”, co jest jawnym zaprzeczeniem nauki św. Pawła: „Niechaj nie wyjdzie z ust waszych żadna mowa nieprzystojna, ale tylko taka, która jest dobra do budowania” (Ef 4, 29 Wlg).
Rothfeld, nazywana „gwiazdą neutronową”, w rzeczywistości promuje starożytny błąd pelagianizmu i epikureizmu, ubrany w nowoczesne szaty. Jej postulat „wszystko to zbyt małe” jest wołaniem duszy, która odrzuciła „jedyną wodę żywą” (J 4, 10), a teraz usiłuje zaspokoić pragnienie w bagnie kulturowego nadmiaru. To nie jest obrona godności człowieka, lecz jej redukcja do poziomu zwierzęcego konsumpcjonizmu i seksualnego wyzwolenia.
Językowa maskarada i modernistyczna nowomowa
Język artykułu Siemiona jest nasycony modernistycznym bełkotem, typowym dla struktur okupujących Watykan. Używanie terminów takich jak „uważność”, „bezpieczna przystań” czy „autentyczność” bez odniesienia do łaski uświęcającej, czyni z nich puste hasła. Św. Pius X w Lamentabili sane exitu potępił błąd, że „dogmaty wiary należy pojmować według ich funkcji praktycznej, tzn. jako obowiązujące w działaniu, nie zaś jako zasady wierzenia” (prop. 26). W tekście „Tygodnika” właśnie to się dzieje – wiara i moralność zostają zastąpione przez „estetyczny sąd” i „intelektualny rygor” oderwany od Boga.
Szczególnie oburzający jest fragment, w którym Rothfeld zestawiana jest z Hadewijch z Brabancji. Podczas gdy średniowieczna mistyka szukała zjednoczenia z Bogiem, Rothfeld szuka „nadmiaru” w sferze zmysłowej. To teologiczna zgnilizna, która próbuje ubrać pogaństwo w szaty duchowości. Siemion pisze o „horrorze” i „nieokiełznanym dążeniu”, nie rozumiejąc, że jedynym dopuszczalnym „horrorem” jest „bojaźń Boża, początek mądrości” (Ps 110, 10 Wlg).
Teologiczna destrukcja: Eros zamiast Boga
Najcięższym błędem promowanym w artykule jest wywyższenie Erosa jako „bóstwa opiekuńczego”. Jest to czysty kult pogański. Prawdziwy Bóg objawił się jako „Bóg zazdrosny” (Wj 20, 5), który nie dopuszcza obok siebie innych bóstw. Redukcja życia do „seksualnego apetytu” i „karnawału” jest sprzeczna z Quanto Conficiamur Moerore Piusa IX, który nauczał, że „nie ma w żadnym innym zbawienia. Albowiem nie jest pod niebem inne imię dane ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni” (Dz 4, 12) poza Chrystusem.
Rothfeld krytykuje ruch #MeToo i „nowe purytanizmy”, ale czyni to, proponując jeszcze większą rozwiązłość. To nie jest powrót do katolickiej wolności dzieci Bożych, lecz powrót do bałwochwalstwa ciała. Katolik integralny wie, że jedynym „nadmiarem”, którego potrzebujemy, jest nadmiar łaski płynącej z Najświętszej Ofiary Mszy Świętej według wiecznego Mszału św. Piusa V. Wszystko inne jest „zbyt małe” lub – co gorsza – szkodliwe dla wiecznego zbawienia.
Symptomatyczna apostazja „Tygodnika Powszechnego”
Obecność takich treści w „Tygodniku Powszechnym” (organie promującym „nową wiosnę Kościoła”) dowodzi systemowej apostazji. To nie są „poszukiwania autentyczności”, lecz celowa destrukcja resztek katolickiego etosu. Redakcja, zamiast wskazywać na konieczność nawrócenia i powrotu do niezmiennej doktryny, karmi czytelników psychologizującymi bzdurami o „pustym czekaniu” i „łapczywym obżaraniu się”.
W kontekście sedewakantystycznym, tekst ten jest dowodem na to, że struktury posoborowe (nazywane tu „sektą posoborową”) całkowicie utraciły zdolność do nauczania prawdy. Uzurpatorzy, począwszy od Jana XXIII, otworzyli bramy dla wszelkiej nieczystości pod płaszczykiem „dialogu” i „nowoczesności”. Becca Rothfeld, choć być może szczera w swoim buncie przeciw nijakości, pozostaje ślepym przewodnikiem ślepych, prowadzącym wprost do przepaści, gdzie „ich robaki nie giną i ogień nie gaśnie” (Mk 9, 48 Wlg).
Wobec braku nadziei w „nowym świecie”
Artykuł kończy się zaproszeniem Rothfeld na Festiwal Conrada, co jest szczytem ironii dla katolika. Podczas gdy „Tygodnik” zachwyca się „karnawałem”, my pamiętamy o „łzach i zgrzytaniu zębów” (Mt 8, 12). Prawdziwa „obfitość życia” nie polega na czytaniu esejów o seksualnym wyzwoleniu, ale na uczestnictwie w życiu łaski wewnątrz prawdziwego Kościoła Katolickiego, który – mimo pustej stolicy w Rzymie – trwa w niezmiennej wierze, dopóki Chrystus Król nie nadejdzie sądzić żywych i umarłych.
Nie ma innej drogi. Albo Chrystus, albo Eros. Albo Najświętsza Ofiara, albo „karnawał” Rothfeld. Wybór jest klarowny, choć dla autorów artykułu pozostaje „zbyt mały”.
Za artykułem:
Im więcej, tym więcej. Becca Rothfeld o pochwale nadmiaru (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 28.04.2026




