Maciej Drygas i Anita Piotrowska w stacji kolejowej z symbolami katolickimi

Pociągi Macieja Drygasa: kino bez Chrystusa, historia bez Odkupienia

Podziel się tym:

Artykuł z portalu „Tygodnik Powszechny” (8 maja 2026) przedstawia recenzję filmu dokumentalnego „Pociągi” Macieja Drygasa, określając go jako „mistrzowski” i „przejmujący esej o człowieku wplątanym w tryby historii”. Recenzentka Anita Piotrowska podkreśla walory formalne dzieła — montaż, dźwięk, wykorzystanie archiwaliów — oraz jego uniwersalne przesłanie o „człowieku wplątanym w historyczne tryby”. Jednakże w całym tekście nie znajduje się ani jedno słowo o Bogu, grzechu, Odkupieniu, sądzie ostatecznym ani nadziei eschatologicznej. Film i jego recenzja ukazują świat zamknięty w immanencji, gdzie historia jest „zapętlonymi torami”, a człowiek — jedynie biernym pasażerem machiny czasu. To nie jest tylko brak wymiaru duchowego, lecz aktywne przemilczenie jedynego, co nadaje historii sens.


Świat bez Boga jako program ideowy

Recenzja filmu „Pociągi” jest doskonałym przykładem tego, jak posoborowa mentalność przemilcza fundament rzeczywistości. Anita Piotrowska pisze o „człowieku wplątanym w historyczne tryby”, o „masowo przesiedlanych cywilach”, o „transportach do obozów śmierci”, o „machinie kolejowej” jako „nieruchomym świadku naszego szaleńcia”. Te sformułowania są same w sobie trafne — ale stanowią jedynie połowę prawdy, a więc w gruncie rzeczy kłamstwo przez pominięcie. Albowiem historia ludzka nie jest „zapętloną torowiskową pętlą”, lecz linearnym wędrowaniem od Stworzenia ku Paruzji. „Wszystko pod słońcem ma swój czas” (Koh 3,1) — ale ten czas zmierza ku Sądowi Ostatecznemu, ku odnowieniu wszystkich rzeczy w Chrystusie. Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) nauczał, że „Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi” i że „nie masz w żadnym innym zbawienia. Albowiem nie jest pod niebem inne imię dane ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni” (Dz 4,12). Film Drygasa i jego recenzja w „Tygodniku Powszechnym” ukazują świat, w którym to imię zostało usunięte — nie z jawnego ateizmu, lecz z pobożnego przemilczenia.

Język humanitaryzmu jako substytut języka zbawienia

Analiza językowa recenzji ujawnia słownik całkowicie naturalistyczny. Mówi się o „emocjach utrwanych kamerą”, o „pejzażu fonicznym”, o „pierwiastku życia” wydobywanym z industrialnych dźwięków, o „twarzach przypadkowych i anonimowych ludzi”. Te kategorie są w sobie nieobojętne, ale w kontekście opowieści o deportacjach, obozach śmierci i totalitaryzmach — są rażąco niewystarczające. Św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907) ostrzegał przed modernistami, którzy redukują religię do „uczucia” i „subiektywnego przeżycia”. Recenzja Piotrowskiej nie jest modernistyczna w ścisłym sensie — jest po prostu naturalistyczna. Ukazuje cierpienie bez przyczyny grzechu pierworodnego, ofiary bez Kapłana, męki bez Odkupienia. To jest duchowa pustka, która zastępuje teologię psychologią i estetyką.

Kafka bez nadziei — moto ateistyczne jako credo

Szczególnie symptomatyczne jest przywołanie Franza Kafki jako motto recenzji. Piotrowska przytacza go explicite: „Motto zaczerpnięte z Franza Kafki raczej nie pozostawia nadziei na to, że współczesny człowiek odrobi jakąś lekcję z historii i zatrzyma się w swoim destrukcyjnym pędzie”. To nie jest przypadkowy wybór. Kafka — autor pozbawiony wiary, pogrążony w egzystencjalnym absurdzie, tworzący wizje sądu, który nie usprawiedliwia — staje się tu nie tylko punktem odniesienia, lecz niejako patronem interpretacji historii. A przecież prawdziwym motto historii powinny być słowa Chrystusa: „W świecie uciski mieć będziecie, ale ufajcie, Ja świat zwyciężyłem” (J 16,33). Albo słowa św. Pawła: „Nie jestem godzien, abym był nazwany Apostołem, ponieważ prześladowałem Kościół Boży” (1 Kor 15,9) — przypomnienie, że nawet najcięższy grzech może stać się źródłem łaski przez pokutę. Kafka nie znał tej nadziei. Recenzja z „Tygodnika Powszechnego” również jej nie oferuje.

Totalitaryzm bez teodicei

Reczentka trafnie dostrzega, że „kolejnictwo, które miało służyć ludzkości, zostało wykorzystane przez systemy totalitarne i znacznie poprawiło ich «wydajność»”. To stwierdzenie jest historycznie niepodważalne — pociągi napędzone parą były dosłownie narzędziem Holokaustu, służyły do transportu milionów niewinnych ofiar do obozów zagłady. Ale co z tego wynika teologicznie? Czy recenzja wskazuje na grzech pierworodny jako źródło zła w historii? Czy przypomina, że „człowiek, gdy w życiu jest dobrze mu, nie rozumie” (Ps 48,13)? Czy nawet choć raz pojawia się słowo „grzech”? Nie. Zamiast tego mamy „zapętlone tory” i „szaleństwo” — pozbawione jakiejkolwiek metafizycznej głębi. Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) pisał o „diabelskiej nienawiści wobec Chrystusa, Jego Kościoła i tej Stolicy Apostolskiej”. Czy recenzja „Tygodnika Powszechnego” choć nawiązuje do tej nienawiści, gdy mowa o systemach totalitarnych? Nie. Bo nawiązanie do niej wymagałoby wspomnienia o Antychryście, o walce duchowej, o tym, że „walka nasza nie jest z krwi i ciała” (Ef 6,12).

Plakat Andrzej Pągowskiego — dłoń bez Krzyża

Symptomatyczny jest opis plakatu filmu: „dłoń, na której poprzecinane trakcje układają się w linie papilarne”. To piękny obraz — ale co on oznacza w kontekście filmu o totalitaryzmie i cierpieniu? Linie papilarne są unikalne dla każdego człowieka — są znakiem indywidualności, która zostaje zatarta przez system. Ale recenzja nie idzie dalej. Nie przypomina, że każdy człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boże (Rdz 1,27), że każda dłoń nosi pieczęć Stwórcy, że „nie boją się oni, którzy zabijają ciało, lecz duszy nie mogą zabić” (Mt 10,28). Zamiast tego mamy estetykę bez teologię, piękno bez prawdy.

Ukraińscy sąsiedzi bez modlitwy

Recenzja wspomina mimochodem o „setkach tysięcy ukraińskich sąsiadów ewakuujących się przez stację w Przemyślu”. To realne cierpienie — wojna w Ukrainie pochłonęła tysiące ofiar, a Polska przyjęła miliony uchodźców. Ale czy recenzja wskazuje na modlitwę jako jedyne prawdziwe źródło pomocy? Czy przypomina, że „Bóg jest ucieczą i siłą, pomocą w utysknięciach, które na nas dotknęły bardzo mocno” (Ps 45,2)? Nie. Ukraińscy sąsiedzi pojawiają się jako kolejny przykład „pociągów niosących ratunek” — bez kontekstu duchowego, bez wezwania do modlitwy o pokój, bez przypomnienia, że prawdziwy pokój jest możliwy jedynie w Królestwie Chrystusa.

Kościół bez Chrystusa w Kościele bez Kościoła

Recenzja pochodzi z „Tygodnika Powszechnego” — periodyku, który przez dziesięciolecia służył jako głos sekty posoborowej w Polsce. Nie jest to przypadek, że tekst ten jest pozbawiony jakiejkolwiek treści teologicznej. Struktury okupujące Watykan od 1958 roku systematycznie oduczały wiernych katolickich prawdziwej wiary, zastępując ją humanitaryzmem, psychologią i estetyką. Artykuł Piotrowskiej jest tego idealnym przykładem: pięknie napisany, emocjonalnie angażujący, intelektualnie ambityczny — i duchowo jałowy. To nie jest wina samej recenzentki, która pisze w dobrej wierze, lecz wina systemu, który nie jest w stanie dostrzec, że poza Chrystusem i Jego prawdziwym Kościółem nie ma zbawienia.

Prawdziwy sens historii

Czytelnik „Tygodnika Powszechnego”, poszukujący prawdziwej nadziei w obliczu cierpienia opisywanego w filmie Drygasa, musi zostać wyprowadzony z błędu. Historia nie jest „zapętloną torowiskową pętlą”. Historia jest drogą ku Chrystusowi — ku Jego pierwszemu przyjściu w ubóstwie Betleem i ku Jemu drugiemu przyjściu w chwale na Sąd Ostateczny. Każdy pociąg, który wiezieł ofiary do obozów śmierci, każdy twarz utrwalona na taśmie filmowej, każdy łzy przesiedlonej matki — to wszystko ma sens jedynie w świetle Ofiary na Kalwarii. „Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16). Bez tego kontekstu film Drygasa, choć formalnie mistrzowski, pozostaje opowieścią o cierpieniu bez Odkupieniu — a recenzja w „Tygodniku Powszechnym” jest jej głośnikiem w świecie, który zapomniał o jedynym, co może dać nadzieję.


Za artykułem:
„Pociągi” Macieja Drygasa. Historia nadal pędzi po zapętlonych torach
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 08.05.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.