Naturalistyczna elegia w służbie doczesności
Recenzja „Monoloku” Pawła Sołtysa w „Tygodniku Powszechnym” (20 stycznia 2026) przedstawia książkę jako „wzruszającą elegję na odejście”, gloryfikującą światopogląd całkowicie oderwany od nadprzyrodzonej perspektywy. Autor recenzji Tomasz Fiałkowski zachwyca się „galerią postaci” z warszawskiego Grochowa, gdzie śmierć „goni śmierć” w niekończącym się korowodzie ludzkich upadków. Brak jakiejkolwiek wzmianki o duszy, łasce, grzechu czy wieczności demaskuje prawdziwy cel tej literatury: utrwalenie modernistycznej wizji człowieka zamkniętego w więzieniu doczesności.
„Cały »Monolok« to piękna i, co tu kryć, wzruszająca elegia na odejście” – pisze recenzent, całkowicie pomijając fakt, że w katolickiej ontologii mors janua vitae (śmierć bramą życia).
Antropologia bez Boga: kult upadłej natury
Książka Sołtysa, zgodnie z opisem, koncentruje się na „żałosnych triumfach i bolesnych klęskach” postaci takich jak „pani Marta od pioruna” czy pijany „inżynier Sankoski”. Ten opis degradacji ludzkiej natury bez wskazania drogi nawrócenia stanowi jawną apostazję od katolickiej nauki o grzechu i odkupieniu. Jak zauważał Pius XI w encyklice Quas primas: „Pokój Chrystusowy w Królestwie Chrystusowym – oto jedyne lekarstwo na rozdwojenie wśród obywateli i ślepy egoizm”.
Fascynacja „dramatycznymi życiorysami” bez osądu moralnego przypomina błąd potępiony przez św. Piusa X w Lamentabili sane exitu: „Historia stwierdza zresztą, że tego rodzaju uroczystości wówczas były zaprowadzane w ciągu wieku jedna po drugiej, gdy potrzeby i korzyści ludu chrześcijańskiego zdawały się ich domagać”.
Warszawski mit przeciwko Sacrum
Recenzent zachwyca się, że Sołtys jest „pisarzem warszawskim w najlepszym sensie”, porównując go do Marka Nowakowskiego. Nie wspomina przy tym, że ten nurt literacki konsekwentnie promował wizję człowieka wykorzenionego z tradycji, często otwarcie wrogiego Kościołowi. „Zakład fryzjerski jako miejsce, gdzie zatrzymuje się czas” to profanacja prawdy wyrażonej w Psalmie 44: „Stolica Twoja, Boże, na wieki wieków” (Ps 44,7 Wlg).
„Tygodnik Powszechny” konsekwentnie promuje tę naturalistyczną hagiografię miejskiego plebsu, ignorując katolickich pisarzy tworzących w perspektywie wieczności jak Zofia Kossak czy Roman Brandstaetter. Jak zauważył Pius IX w Syllabus errorum: „Nauka katolicka jest wroga dobru i pożytkom społeczeństwa” (pkt 40) – co doskonale ilustruje ta recenzja.
Estetyzacja zła jako narzędzie dezorientacji
Chwaląc „znakomitą kreację narratora” i „wartko toczące się historie”, recenzent akceptuje estetyzację moralnego bankructwa. Scena, w której fryzjer robi fryzurę umierającej kobiecie „wróżce”, jest szczególnie wymowna: zamiast wezwania do spowiedzi – gest czysto humanitarny, pozbawiony nadprzyrodzonej perspektywy.
„Oni wciąż tutaj są. Na nowo przeżywają swoje wzloty i upadki” – pisze Fiałkowski, co stanowi jawną negację prawdy o Sądzie Ostatecznym i karze wiecznej.
Kulturowe samobójstwo katolickiej Polski
Promocja takich książek przez „Tygodnik Powszechny” doskonale wpisuje się w strategię opisaną w Lamentabili sane exitu: „Kościół wrogie ma stanowisko wobec postępu nauk przyrodniczych i teologicznych” (pkt 57). Recenzent z lubością cytuje „trzy siostry-wróżki”, nie widząc problemu w propagowaniu praktyk potępionych w Księdze Powtórzonego Prawa (Pwt 18, 10-12).
Ta elegia na odejście nie jest niewinną literacką metaforą, lecz aktem duchowego samobójstwa narodu, który zapomniał słów Chrystusa: „Jam jest zmartwychwstanie i żywot” (J 11,25). W czasach gdy Kościół walczył z modernistyczną zarazą, takie dzieła trafiałyby na Indeks Ksiąg Zakazanych – dziś otrzymują nagrody i aplauz krytyków.
Za artykułem:
Książka tygodnia: „Monolok” Pawła Sołtysa to wzruszająca elegia (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 20.01.2026







