Portal „Gość Niedzielny” (5 maja 2026) relacjonuje wyniki pierwszego dnia tegorocznych matur: kilkunastu maturzystom unieważniono egzamin z języka polskiego za wniesienie telefonu komórkowego, kilku za ściąganie. Dyrektor CKE Robert Zakrzewski podał statystyki dotyczące unieważnień z lat ubiegłych – setki osób tracą rok życia z powodu niesamodzielności i kradzieży wiedzy. Artykuł, choć pozornie neutralny wydawkowy informacyjny, jest bolesnym świadectwem duchowej i moralnej ruiny, jaką posoborowe struktury pozostawiły po sobie w polskim społeczeństwie: w systemie edukacji, który powinien wychowywać do cnót, uczniowie uczą się oszukiwać, a instytucje karzą formalnie, nie udzielając żadnej pomocy duchowej.
Fakty: kartka z kalendarza, czyli kronika duchowego bankructwa
Centralna Komisja Egzaminacyjna dostarcza surowe dane: w 2025 roku egzaminy unieważniono 244 maturzystom, w 2024 – 202, w 2023 – 118. Główne przyczyny to ściąganie (niesamodzielne rozwiązywanie zadań) oraz wniesienie lub korzystanie z urządzeń telekomunikacyjnych. Osoby, którym unieważniono egzamin, mogą powtórzyć go dopiero za rok. CKE od ubiegłego roku dopuszcza wyjątek dla urządzeń medycznych (np. mierników poziomu glukozy), co jest jedynym elementem świadczącym o jakimiekolwiek uwzględnieniu indywidualnej sytuacji człowieka w tym biurokratycznym aparacie.
Artykuł jest lakoniczny, pozbawiony jakiejkolwiek refleksji moralnej, filozoficznej czy – co już oczywiste – teologicznej. Informacja podana jest suchym językiem administracyjnym: „kilkunastu osobom”, „protokoły spłynęły”, „egzamin został przerwany”. To język urzędu, nie język ojca, nauczyciela czy pasterza. Redakcja „Gościa Niedzielnego” – periodyku, który z założenia powinien być głosem katolickim – nie robi z tego wniosków wykraczających poza statystykę. Jest więc kolejnym przykładem duchowej analfabetyzacji, w której katolicki portal przedstawia świat tak, jakby Boga nie było.
Poziom językowy: biurokratyczny odczłowieczenie
Słownictwo artykułu jest słownictwem urzędowej komunikacji: „unieważniono egzamin”, „wniesienie urządzenia telekomunikacyjnego”, „naruszenie przepisów”, „powtórnie przystąpić do egzaminu”. Brak choćby jednego słowa o moralnym wymiarze kłamstwa, o cnotie prawdomówności, o grzechu ściągania jako formie kradzieży wiedzy i nieuczciwości wobec innych uczniów. Język ten jest językiem państwa świeckiego, nie językiem Kościoła. A przecież „Gość Niedzielny” powinien piszyć językiem wiary.
Święty Augustyn w Confessiones (X, 23) mówił o kłamstwie jako o naturze przeciwnej Bogu: „Nulla enim natura mali est” – nie istnieje żadna natura zła, bo zło jest jedynie brakiem dobra. Ściąganie na egzaminie jest brakiem cnót: uczciwości, pracowitości, pokory (która skłania do uczenia się, a nie do kradzieży). Artykuł nie tego nie mówi – milczy, jakby moralność była sprawą prywatną, niezależną od życia publicznego. To właśnie liberalne zakaźne milczenie, potępione przez Piusa IX w Quo Primum i w Syllabus Errorum (propozycja 80), gdzie potęga się, by papież „godził się z postępem, liberalizmem i nowoczesną cywilizacją”.
Poziom teologiczny: system edukacji bez Boga
Ściąganie na egzaminie nie jest drobną przewinką – jest grzechem przeciwko cnotie sprawiedliwości i prawdomówności. Ósme przykazanie brzmi: „Nie będziesz mówił fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swojemu” (Wj 20, 16 Wlg). Ściąganie jest kłamstwem, kradzieżą i niesprawiedliwością wobec tych, którzy uczciwie się uczyli. Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) nauczał, że Chrystus Król powinien panować we wszystkich sferach życia – w tym w edukacji. System oświatowy, który nie tylko nie uczy cnót, ale wręcz je karuje jedynie formalnie (odroczeniem egzaminu o rok), bez żadnego wymiaru duchowego, jest systemem oddanym świeckiej, ateistycznej mentalności.
Chrystus Pan powiedział: „Ja jestem droda i prawda i żywot” (J 14, 6 Wlg). System edukacji, który nie prowadzi do Prawdy, jest systemem bez Chrystusa. A system bez Chrystusa jest systemem szatana, albowiem „kto nie zbiera ze Mną, rozprasza” (Łk 11, 23 Wlg). CKE, jako instytucja państwowa w kraju, który powinien być oddany Królowi Chrystusowi, działa w próżni duchowej – i artykuł „Gościa Niedzielnego” nie tylko tego nie demaskuje, ale przemilcza, wzmacniając tę próżnię.
Matury w cieniu apostazji: kto wychował tę młodzież?
Trzeba zadać pytanie, którego artykuł – zgodnie z posoborową praktyką – unika jak ognia: skąd się bierze kultura ściągania? Skąd setki młodych ludzi, którzy systematycznie oszukują instytucje edukacyjne? Czy to nie jest owoc dziesięcioleci wychowania bez Boga, bez Dekalogu, bez cnót? Czy to nie jest owoc systemu, w którym katolickie instytucje – w tym „kościół” posoborowy – nie potrafiły przeciwstawić się sekularyzacji edukacji?
Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) pisał o „śmiertelnym wirusie niewiary i indyferentyzmu rozprzestrzenionym wszędzie” – i oto mamy przed oczami jego konkretne konsekwencje. Młodzież, która nie zna Boga, nie boi się grzechu. Młodzież, której nie uczono o sądzie ostatecznym, nie widzi w ściąganiu nic złego. Młodzież, która wychowała się w kraju, który w 1997 roku przyjął konstytucję świecką, sprzeczną z prawem Bożym, jest młodzieżą bez kręgosłupa moralnego. A „Gość Niedzielny” relacjonuje to suchym tonem biurokraty – bo sam jest częścią tego samego systemu.
Co powinien mówić katolicki portal? Co milczy „Gość Niedzielny”?
Prawdziwy katolicki przekaz na temat ściągania na maturach powinien zawierać co najmniej następujące elementy, których artykuł kompletnie pomija:
Po pierwsze – ściąganie jest grzechem. Nie „przewinką”, nie „występkiem”, nie „naruszeniem regulaminu”, ale grzechem przeciwko cnotom sprawiedliwości i prawdomówności. Święty Tomasz z Akwinu w Summa Theologiae (II-II, q. 110) uczy, że kłamstwo jest z natury swojej grzechem, a ściąganie jest jego formą. Portal katolicki, który o tym milczy, nie jest portalem katolickim – jest przedłużeniem biura CKE.
Po drugie – system edukacji musi być odbudowany na fundamentach chrześcijańskich. Pius XI w Quas Primas nauczał, że „nie ma pod niebem inne imię dane ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni” (Dz 4, 12 Wlg) – a zatem system, który nie prowadzi do Chrystusa, prowadzi do zguby. Edukacja bez Chrystusa jest edukacją szatana.
Po trzecie – rodzice ponoszą odpowiedzialność za wychowanie dzieci. Święty Paweł napisał: „Ojcowie, nie pobudzajcie do gniewu waszych dzieci, lecz wychowujcie w naprawie i upomnieniu Pańskim” (Ef 6, 4 Wlg). Jeśli dzieci ściągają na maturach, to znak, że rodzice zawiedli w swej powinności wychowawczej – albo Kościół (prawdziwy, nie posoborowy) nie potrafił ich wesprzeć tym, co jest jego istotą: sakramentami, nauką, życiem w łasce.
Konsekwencje duchowe formalizmu
Artykuł podaje, że od ubiegłego roku zakaz wniesienia urządzenia telekomunikacyjnego nie dotyczy urządzeń medycznych. To jedyna wzmianka o jakimikolwiek wyjątkach od reguły – i dotyczy ona wyłącznie aspektu materialnego (zdrowia ciała). Nie ma natomiast żadnej wzmianki o duchowym zdrowiu młodzieży. Brak jest refleksji, że młodzież, która ściąga, potrzebuje nie tylko kary formalnej, ale łaski Bożej, sakramentu pokuty, prawdziwej pomocy duchowej. System kary bez łaski jest systemem judeo-legalistycznym, nie chrześcijańskim.
Chrystus powiedział: „Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” (Mk 2, 17 Wlg). A system egzaminacyjny, nawet jeśli działa formalnie poprawnie, nie jest w stanie przekonać młodzieży do cnót – bo tylko łaska Boża może to uczynić. I tylko prawdziwy Kościół katolicki, ten, który trwa poza murami posoborowej sekty, może tę łaskę udzielić. Artykuł „Gościa Niedzielnego” nie tylko o tym nie wspomina – przemilcza całkowicie, że istnieje dar łaski, istnieje sakrament pokuty, istnieje Ofiara Mszy Świętej, która jedyna może przemienić serce człowieka.
Posoborowa medialna papka na temat grzechu
Artykuł jest typowym produktem posoborowej maszyny medialnej – informuje o faktach, nie wnioskuje moralnie, nie prowadzi do Chrystusa, nie wskazuje drogi naprawy. Jest to katolicyzm zredukowany do biuletynu informacyjnego, gdzie grzech jest „naruszeniem przepisów”, a kara jest „unieważnieniem egzaminu”. To jest duchowa nicość – i właśnie taka nicość jest ofiarowywana na ołtarzu modernizmu.
Pius X w Pascendi Dominici gregis (1907) ostrzegał przed modernistami, którzy „redukują religię do uczucia” i „oddzielają naukę od życia”. Artykuł o maturach w „Gościu Niedzielnym” jest tego doskonałym przykładem: oddziela informację od moralnego nauczania, fakt od prawdy, system od Boga. To nie jest katolicka dziennikarka – to jest sekretariat prasowy posoborowej administracji.
Prawdziwa pomoc: powrót do Tradycji
Młodzież polska potrzebuje nie egzaminów z karami, ale prawdziwej edukacji chrześcijańskiej. Potrzebuje nauczycieli, którzy uczą o Bogu, o Dekalogu, o cnotach teologicalnych – wierze, nadziei i miłości. Potrzebuje rodziców, którzy wychowują dzieci w bojaźni Bożej. Potrzebuje prawdziwych kapłanów, ważnie wyświęconych, którzy udzielą im sakramentów i poprowadzą ku zbawieniu.
Pius IX w Quanto Conficiamur Moerore napisał: „Wieczne zbawienie nie może być uzyskane przez tych, którzy sprzeciwiają się autorytetowi Kościoła i uparcie oddalają się od jedności Kościoła” (n. 8). Młodzież, która nie zna prawdziwego Kościoła, jest młodzieżą zgubiona – nie dlatego, że ściąga na maturach, ale dlatego, że nie ma kto jej pokazać drogi. „Gość Niedzielny” nie jest w stanie tego zrobić, bo sam jest uwięzony w posoborowej narracji, która zamiast wskazywać na Chrystusa Króla, pokazuje statystyki CKE.
Niech Chrystus Król – a nie Centralna Komisja Egzaminacyjna – będzie wreszcie Panem polskiej młodzieży.
Za artykułem:
CKE: kilkunastu osobom unieważniono egzamin z polskiego za wniesienie telefonu, kilku – za ściąganie (gosc.pl)
Data artykułu: 05.05.2026








